Auto utonęło. Drogowcy: Wiadukt jest w porządku

Podczas ostatniej ulewy pod nowym wiaduktem na ul. Grażyńskiego w Bielsku-Białej utonęło auto. - Droga pod wiaduktem zamieniła się w głęboki staw! Coś zostało źle zaprojektowane - irytują się kierowcy. Zdaniem urzędników żadnych błędów przy budowie nie popełniono.

Trwająca dziewięć miesięcy przebudowa ul. Grażyńskiego zakończyła się kilka tygodni temu. Prace, w ramach których przebudowano m.in. niski wiadukt kolejowy, kosztowały ponad 10 mln zł. Obiekt pozostał na tym samym poziomie, o 2 m obniżono zaś drogę.

Wydawało się, że kierowcy nie mają powodów do narzekań. Jednak w przededniu Bożego Ciała przez miasto przeszła potężna nawałnica z silnym wiatrem i gradobiciem. Przejazd pod wiaduktem okazał się pułapką nie do pokonania. - Powstał tam staw głęboki na ponad metr. Tylko cudem udało mi się wtedy tamtędy przejechać - opowiada bielszczanin Ireneusz Błachut. Cudu nie było już jednak w przypadku innego kierowcy, które auto woda zalała po sam dach. - Ten wiadukt to bubel - uważa Błachut.

Sprawę zbadała już komisja drogowców i urzędników. - Ani w fazie projektu, ani w czasie budowy na pewno nie został popełniony żaden błąd - zapewnia Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy bielskiego magistratu. - Projektując takie obiekty, bierze się pod uwagę m.in. średnią opadów z jakiegoś czasu. Tymczasem ta nawałnica była sytuacją ekstremalną, w ciągu dziesięciu minut na metr kwadratowy spadło ponad 30 l deszczu - dodaje.

Przy okazji drogowcy nie kryją pretensji do ekologów. Studzienki odprowadzające deszczówkę zostały - ich zdaniem - zapchane przez liście i gałęzie z rosnących w pobliżu drzew. Drzewa miały zostać wycięte, ale po protestach mieszkańców i ekologów wycofano się z tego pomysłu.

Sprawą zajął się bielski radny Roman Matyja. - Moim zdaniem drzewa nie są problemem. Wydaje mi się natomiast, że tych studzienek jest po prostu za mało - mówi radny.

Z powodu wysokich cen za odprowadzanie deszczówki wiadukt ma własny system odprowadzania wód opadowych. Po ostatniej ulewie Miejski Zarząd Dróg postanowił jednak zwrócić się do spółki Aqua w sprawie możliwości odprowadzania deszczówki także do jej kanalizacji. Rozmowy w tej sprawie trwają. - Porozumienie jest konieczne, bo inaczej przy kolejnych nawałnicach sytuacja może się powtarzać - uważa Matyja.

Polecamy: Rozpoczyna się przebudowa ulic pod Sferą