Odebrał go MOPS, odbijali antyterroryści. Półroczny Wojtuś wrócił do rodziców

Sukces rodziców w walce z urzędniczą bezdusznością! Półroczny Wojtuś ze Świętochłowic zamieszkał wreszcie ze swoimi rodzicami. Pięć miesięcy temu, na podstawie tylko jednej opinii pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, dziecko zostało sądownie odebrane Pawłowi i Agnieszce Solorzom.

Przeczytaj reportaż "Polityki" o dramacie rodziny Solorzów: "Celem udzielenia pomocy"

Dwa dni temu sąd pozwolił na powrót Wojtusia do domu. Rodzice walczyli przez cały ten czas o dziecko. Odwiedzali prawie codziennie Wojtusia w szpitalu i w placówce opiekuńczej, wyremontowali mieszkanie. W końcu, po kilku opiniach, badaniach i testach sąd warunkowo zgodził się, by Wojtuś wrócił do rodziców.

Na razie, raz w tygodniu kurator będzie odwiedzał mieszkanie Solorzów. Jeśli nie zauważy nic niepokojącego, to 17 czerwca to małżeństwo odzyska pełnię praw rodzicielskich.

Wykradł dziecko ze szpitala - odbijała je brygada antyterrorystyczna

O sprawie było głośno w mediach. W Radiu TOK FM , w programie "Rozmowy o Pomaganiu " swoją wersję wydarzeń przedstawiali : ojciec Wojtusia i szefowa świętochłowickiego MOPSu : - Gdyby nie dalsze działania ojca , Wojtuś wróciłby wcześniej do domu ze szpitala - tłumaczyła Danuta Piątek dyr. MOPS w Świętochłowicach.

W tydzień po odebraniu dziecka, w wigilię Bożego Narodzenia 2008 r. zdesperowany ojciec wykradł ze szpitala Wojtusia i zabarykadował się w mieszkaniu swojej matki na siódmym piętrze wieżowca. Dziecko odbijała brygada antyterrorystyczna. Przyjechali strażacy, policyjni negocjatorzy i ksiądz. W końcu porywacze zostali wyprowadzeni w kajdankach i trafili do aresztu. Paweł Solorz otrzymał zakaz zbliżania się do syna.

- Nie wytrzymaliśmy . Nie mogłem sobie poradzić z bezdusznością urzędników - mówił. - Jak można komuś odebrać dziecko na podstawie jednej wizyty? Fakt, dwutygodniowe dziecko straciło na wadze, bo żona miała kłopoty z karmieniem, na podłodze leżały ubranka,a ja straciłem pracę . Dlaczego jednak nie dostaliśmy żadnej oferty pomocy, tylko od razu odebrali nam Wojtusia? -dziwił się.

Rodzicom należało pomóc, a nie od razu zabierać dziecko

Rzeczywiście, lekarz stwierdził zapalenie spojówek, wygłodzenie i zapalenie pępka.-Jest podstawowa zasada - tłumaczy Mirosław Kaczmarek z Biura Rzecznika Praw Dziecka.

- Wszędzie tam, gdzie rodzic sobie nie radzi, bo nie potrafi, nie umie, nie ma świadomości pewnych rzeczy, to służby są po to, by udzielić pomocy. Tu chyba zabrakło wsparcia, była za to skuteczna interwencja. - Żadna placówka nie jest w stanie zapewnić więzi emocjonalnej - dodaje Marek Liciński - terapeuta rodzinny.

Szczęśliwi rodzice

Dziś, zadowolony z ostatniej decyzji sądu, Paweł Solorz cieszy się z powrotu malutkiego synka. - Po badaniach w ośrodku diagnostyczno-konsultacyjnym okazało się, że nadajemy się na rodziców. Sąd to uwzględnił. Nigdy zresztą u nas nie było patologii. Nie każdy po prostu idealnie w życiu sobie radzi - opowiada.

- Wojtuś jest bardzo zadowolony, grzeczny. Bardzo czekałam na tę chwilę - wzrusza się Agnieszka Solorz - mama Wojtusia.