Pucowanie Częstochowy przed wizytą prezydenta

Takiego pucowania III Aleja ani plac Biegańskiego nie przeżyły już dawno. Co najmniej od wizyty papieża

Wszystko dzięki prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, który dziś odwiedzi Częstochowę i nie ograniczy się jedynie do pobytu na Jasnej Górze. Liczna ekipa uzbrojona w wiadra z wodą, miotły i szmaty ruszyła do wielkiego czyszczenia, bo jeszcze by prezydenckie oko zauważyło śmieć jakiś lub kurz. Podczas relacji z prezydenckich wizyt w innych miastach nigdy, w żadnej telewizji, nie pokazali wprawdzie, by Lech Kaczyński w białej rękawiczce badał, czy ściany budynków są czyste, ale co, gdyby w Częstochowie zmienił zwyczaj? Trzeba więc umyć popówkę, czyli muzeum Pielgrzymowania i drzwi do ratusza wyszorować. Pety starannie wymieść spomiędzy chodnikowych płyt, tych samych, co sobie na nich częstochowianki łamią obcasy - pan prezydent może przecież spojrzeć pod nogi, a nie tylko rozglądać się wokół. Na wypadek, gdyby tylko wokół się rozglądał - zniknęły reklamowe banery, żeby widoku nie psuły, gdy pan prezydent będzie szedł III Aleją i na placu Biegańskiego się witał ze strażakami...

Panie Prezydencie! W imieniu częstochowian zapraszam za miesiąc. A potem za miesiąc. I znowu za miesiąc. I nie tylko na Aleje, także na inne miejskie ulice. Ktoś wreszcie zauważy, jak jest na nich brudno i na Pana cześć posprząta. Częstochowianie tak szeroko zakrojonej akcji porządkowej na swoją cześć doczekać się niestety nie mogą.