Jarosław Wałęsa: Jestem wściekły, ale rozumiem Tuska

Jako gdańszczanin jestem wściekły, ale rozumiem, że premier musiał podjąć taką decyzję - tak Jarosław Wałęsa komentował w TVN24 decyzję o przeniesieniu obchodów 4 czerwca do Krakowa. Poseł PO mówił, że sprawa budzi wielkie emocje. - Do mojego biura poselskiego przyszedł człowiek i groził samospaleniem - relacjonował.

- Premier, który jest odpowiedzialny za cały kraj musiał podjąć taką decyzję i przeciwstawić się stoczniowcom. Nie stoczniowcom - związkowcom, zawodowym związkowcom i najemnikom. Ludziom, którzy dostają pieniądze za rozróby - powiedział Wałęsa dodając, że premier przenosząc obchody "wybrał mniejsze zło".

- Ubolewam, że nie będziemy w stanie przekonać naszych zagranicznych partnerów, że to, co działo się w latach 80., zaczęło się Gdańsku. I to jest nasza największa strata - zaznaczył Jarosław Wałęsa. Poseł mówił, że do jego biura poselskiego przyszedł człowiek wzburzony zamieszaniem wokół obchodów i groził samospaleniem. - Nie wiem kto to był, raczej ktoś niezrównoważony - dodał.