Naukowcy ujawniają: Nefretete wcale nie była taka piękna

Nefretete uważana za Monę Lisę starożytności, być może nie była pięknością, za jaką ją uważamy. Wszelkie znane podobizny królowej przedstawiają ją jako kobietę o wspaniałych, regularnych rysach. Niemieccy naukowcy podważają wiarygodność jej nieskazitelnego wizerunku.

Delikatna rzeźba twarzy na słynnym popiersiu to dzieło królewskiego rzeźbiarza. Artysta mógł znacznie wygładzić rysy wokół ust oraz złagodzić garb na linii nosa, aby pokazać piękną królową w lepszym świetle. I to na długo przed powstaniem Photoshopa...

Miała zmarszczki, worki pod oczami...

Już trzy lata temu naukowcom udało się ustalić, że kiedy powstawało popiersie Nefretete miała już cienie pod oczami i zmarszczki. Odkryto je przypadkiem, przy zmianie oświetlenia w muzeum. Sprytny artysta uchwycił je, ale dzięki wszystko swojemu kunsztowi sprawił, że są niewidoczne, kiedy się na nie patrzy w zwykłym świetle.

O tym, że artysta do gładkiej cery dołożył kilka gipsowych zmarszczek, naukowcy dowiedzieli się dopiero po tym jak zbadali rzeźbę tomografem.

A wszyscy myśleli, że była taka piękna

Królowa Nefretete, żona Echnatona, władcy z XVIII dynastii przed 3500 laty uchodziła w Egipcie za ideał piękna. Jej słynne popiersie, które przetrwało do naszych czasów, znajduje się w muzeum w Berlinie.

Tam naukowcy od lat badają piękną (?) władczynię. I obalają kolejne mity o jej urodzie.