Le Pen w PE: Komory gazowe to "sprawa marginalna"

Skrajnie prawicowy francuski eurodeputowany Jean Marie Le Pen powiedział w Parlamencie Europejskim, że komory gazowe były w czasie II wojny światowej sprawą marginalną. Słowa te wywołały oburzenie większości deputowanych. Do wypowiedzi doszło podczas głosowań.

Dzień wcześniej szef frakcji socjalistycznej Martin Schulz nazwał Le Pena, przywódcę Frontu Narodowego "starym faszystą, negującym historyczne fakty". Sprowokowało to skrajnie prawicowego posła do powtórzenia swojej opinii o komorach gazowych. Kiedy mówił te słowa, posłowie zaczęli go zagłuszać i wychodzić z sali.

Martin Schulz zwrócił się po tym incydencie do prezydium Parlamentu Europejskiego aby zmieniło regulamin tak, by Le Pen nie miał możliwości przewodniczenia w lipcu pierwszemu posiedzeniu nowo wybranego Parlamentu. Zgodnie z przepisami takie prawo ma poseł senior czyli najstarszy eurodeputowany, a takim będzie w nowej kadencji osiemdziesięcioletni Le Pen, którego szanse na reelekcję są bardzo duże. 80-letni Le Pen zasiada w europarlamencie z przerwami od 1984. W 2002 r. przeszedł do II tury francuskich wyborów prezydenckich zdobywając 17 proc. głosów.