Pierwszy Hercules wyląduje w Powidzu

W południe w Powidzu w Wielkopolsce wyląduje amerykański transportowiec Hercules - największy samolot polskiej armii. Będzie to pierwszy z pięciu Herculesów, które nasze wojsko dostanie od Stanów Zjednoczonych w ramach programu sojuszniczego.

Hercules może przewieźć 17 ton sprzętu lub 90 żołnierzy z wyposażeniem. To milowy krok dla naszego lotnictwa - powiedział poznańskiemu Radiu Merkury dowódca trzeciego skrzydła lotnictwa transportowego w Powidzu, generał Tadeusz Mikutel. Wprowadzenie tych samolotów znacząco zwiększy możliwości transportowe, Herculesy zabierają bowiem dwa razy więcej ładunku użytecznego od samolotów CASA. Latają też szybciej, dzięki czemu skróci się czas lotu na przykład do Afganistanu i Czadu, gdzie działają polskie kontyngenty. Lotnictwo będzie też mogło lepiej współpracować z innymi rodzajami broni. Generał Mikutel dodał, że mimo ograniczeń finansowych trwa rozbudowa bazy w Powidzu.

Prezent o wartości prawie 100 mln dolarów

Wartość umowy opłacanej przez amerykański rząd w ramach programu FMF to 98,4 mln dolarów. Koszty przygotowania infrastruktury koniecznej do utrzymywania samolotów to 766 mln zł, część zadań związanych z dostosowaniem bazy lotniczej w Powidzu będzie dofinansowana w ramach programu inwestycji NATO w dziedzinie bezpieczeństwa - NSIP (NATO Security Investment Programme).

Herculesy mają po 30-40 lat

Herkulesy, które przekazano polskiej armii, służyły w amerykańskich siłach powietrznych od 30 do 40 lat. Zostały wyremontowane i zmodernizowane. Amerykanie wyszkolili również nasze załogi.

- Samoloty nie są nowe, ale będą latały co najmniej przez 20 lat. Zakupiony razem z nimi pakiet szkoleniowy i logistyczny pozwala wykorzystywać każdy z tych samolotów do 600 godzin rocznie - mówił zastępca dowódcy Sił Powietrznych gen. dyw. Krzysztof Załęski. Zaznaczył, że choć maszyny zostały wyprodukowane 30-40 lat temu, przeszły gruntowną modernizację.

- Chcielibyśmy nowych, ale na nowe nas nie stać. Gdybyśmy chcieli kupić nowe w wersji J, to z takim pakietem szkoleniowym i logistycznym potrzebowalibyśmy około miliarda dolarów, a priorytety Sił Powietrznych są inne, potrzebujemy przede wszystkim samolotów szkolenia zaawansowanego - przypomniał.