Zamach stanu na Madagaskarze. Czołgi w pałacu prezydenckim

W centrum stolicy Madagaskaru Antananariwie słychać strzały i wybuchy. Wojsko rozpoczęło szturm na pałac prezydenta Marca Ravalomanany przy pomocy - jak donoszą świadkowie - co najmniej jednego czołgu.

Atak nastąpił po tym jak Andry Rajoelina, lider opozycji popieranej przez armię, wezwał do aresztowania prezydenta. Walka o władzę na tej afrykańskiej wyspie doprowadziła do buntu armii, grabieży i brutalnych demonstracji, co pochłonęło już ponad 130 ofiar od początku stycznia.

BBC donosi, że pojawiły się niepotwierdzone informacje, iż wojsko zajęło też bank centralny w stolicy.

Jeszcze kilka godzin temu prezydent Ravalomanana wzywał do publicznego referendum aby rozwiązać, trwający blisko dwa miesiące, konflikt o władzę. W odpowiedzi jednak 34-letni Rajoelina wezwał do aresztowania Ravalomanany, który uciekł zaraz po tym ze stolicy.

- Ludzie są głodni zmian i dlatego nie przeprowadzimy referendum, a powołamy rząd tymczasowy - powiedział Rajoelina.

Unia Afrykańska potępiła zamach stanu i wezwała obie strony konfliktu do przestrzegania krajowej konstytucji.