"GP": Firmy mają prawo do zmniejszania płac pracowników

Chcąc ograniczyć skutki kryzysu gospodarczego, rząd zamierza zmienić prawo pracy. Chodzi o umożliwienie obniżenia, w porozumieniu z przedstawicielami załogi, czasu pracy i wynagrodzeń. Pracownikom będzie jednak przysługiwać świadczenie wyrównawcze z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Funduszu Pracy - informuje "Gazeta Prawna".

Kodeks pracy pozwala na obniżenie czasu pracy i pensji, gdy pracodawca nie jest objęty układem zbiorowym lub zatrudnia mniej niż 20 pracowników. Jednak firmy nie są tego świadome. W 2008 r. na Mazowszu zdecydowało się na to tylko trzech pracodawców, w Wielkopolsce - jedna. Obniżenie wynagrodzenia nie powoduje jednak automatycznego zmniejszenia czasu pracy. - Chodzi o to, aby pracownicy pracowali tyle samo, ale za mniejsze pieniądze - powiedziała "GP" Katarzyna Dulewicz, partner w CMS Cameron McKenna. Nie ma wtedy obowiązku wypłacania rekompensat.

- Wymiar czasu pracy i redukcja płac mieści się w pojęciu warunków zatrudnienia. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby firmy już teraz za zgodą pracowników obniżały im czas pracy i wynagrodzenie - uważa dr Monika Latos-Miłkowska z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jak zaznacza, w krajach Europy Zachodniej tzw. worksharing jest często stosowany i bardzo skuteczny w ochronie zakładów pracy przed likwidacją. Sprawdza się to szczególnie w branżach, które są zależne od koniunktury gospodarczej, a więc mało odporne na wszelkie kryzysy.

Jak przypomina "GP" to nie jedyne przypadki, kiedy będący w złej sytuacji finansowej pracodawca może pogorszyć warunki pracy. WW pewnych przypadkach można nawet zawiesić na trzy lata stosowanie układu zbiorowego.

- Paradoksalnie obecnie obowiązujące przepisy są bardziej liberalne niż te proponowane przez rząd - zaznacza Monika Latos-Miłkowska.