Wstyd. Czy PKP nie wie, że są ferie?

- Podróż z Warszawy do Bielska-Białej była dziś koszmarem. Jest tylko kilka wagonów i dzieją się dantejskie sceny. Ludzie z nartami tłoczą się na korytarzu, bo posprzedawali tyle biletów bez miejscówek, ilu było chętnych. Nawet przez 1 klasą nie da się przedrzeć - napisał na Alert24 pan Zbigniew.

Klimczok to pociąg Intercity, który kursuje między Bielskiem-Białą a Gdynią. Są ferie i za moment będzie zmiana turnusów. - A PKP jest odporne na te informacje - poinformował Alert24 pan Zbigniew - To skandal. Wsiadłem w Warszawie - ja i cały tłum ludzi, którzy potem z deskami snowboardowymi i nartami stali cztery godziny na korytarzu, choć za bilety zapłacili jak Ci, którzy siedzieli (ok. 100 zł - red). Na walizkach tłoczyli się w Warsie. A konduktorzy uciekli - opowiada. Wiesz więcej? Poinformuj Alert24 605 24 24 24

Pojawili się dopiero, kiedy trzeba było sprawdzić bilety. Pan Zbyszek po dopłaceniu 40 zł trafił do wagonu I klasy, bo okazało się, że są dwa wolne miejsca - To jest wstyd, że PKP tak traktuje ludzi. Sprzedali chyba dwa razy więcej biletów niż było miejsc - opowiada.

Z rzeczniczką PKP Intercity nie udało się nam skontaktować.

Do podobnej sytuacji doszło po Świętach Bożego Narodzenia, wtedy dramatyczne sceny z wyścigiem do przedziałów, wrzucaniem bagażu przez okno przeżyli podróżni pociągu Monciak-Krupówki. PKP po zmianę rozkładu zniosło miejscówki m.in. w tym pociągu i pasażerowie, którzy wsiedli na dworcu w Warszawie nie mieli szans na miejsca siedzące. PKP obiecało sprawą się zająć i sprawdzić, dlaczego doszło wtedy do awantury. I do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Miejscówka? Zapomnij - liczy się szybkość

Więcej o: