"Dz": Kryzys zatrząsł rynkiem kart kredytowych

- Kryzys zatrząsł rynkiem kart kredytowych. To efekt kryzysu finansowego, który spowodował, że banki przestały rozdawać je na prawo i lewo - pisze "Dziennik".

- Banki podwyższają poprzeczkę dla osób starających się o kartę kredytową. Nie dowierzają deklaracjom klienta o zarobkach, żądają zaświadczeń z pracy - wynika z raportu przygotowanego przez Open Finance.

Na koniec września 2008 Polacy mieli w portfelach prawie 9 mln kart kredytowych, obecne obostrzenia na pewno przyhamują oszałamiający przyrost liczby kart, których co kwartał przybywało nawet pół miliona.

W pierwszej kolejności cięcia dotknęły osoby najmniej zarabiające. Ktoś, kto zarabia 800 zł na rękę nie ma co liczyć na kartę w Deutsche Banku PBC, minimalne wymagania podniosły BZ WBK (z 500 do 650 zł), Milleniu (z 1 tys. do 1,2 tys. zł), Nordea (z 1 tys. na 1,5 tys.) i Raiffeisen (z 1,5 do 3 tys.)

Banki nieufnie podchodzą też do oświadczeń o dochodach, a jednocześnie wyżej kalkulują ryzyko na kartach i podwyższają oprocentowanie. Stawka dla transakcji bezgotówkowych w BGŻ skoczyła z 19 do 22,5 proc, a w Multibanku z 21,9 do 22,5 proc.

Banki szukają dodatkowych dochodów, bo ich zyski maleją. Są ostrożne, bo boją się niespłaconych kredytów.