Tybetańska zamiast ronda Wolnego Tybetu?

Nie będzie ronda Wolnego Tybetu? - Bo nie wiadomo, w którą to pójdzie stronę, bo to okropne miejsce - wybrzydza Zespół Nazewnictwa Miejskiego. Asekurancko woli "ulicę Tybetańską", ale nie wie gdzie

Miesiąc po wizycie Dalajlamy w Warszawie wraca propozycja nazwania "rondem Wolnego Tybetu" skrzyżowania ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia. Pomysł forsuje wolski radny Platformy Obywatelskiej Michał Kubiak. Zdobył poparcie pozostałych klubów w dzielnicy, zapaliła się do niego komisja nazewnicza Rady Warszawy. Wydawało się, że wszystko będzie załatwione w grudniu akurat na przyjazd duchowego przywódcy Tybetu. Kiedy jednak zaprotestowała ambasada Chin, przychylni początkowo samorządowcy PO w radzie miasta nagle się wycofali. W dodatku Zespół Nazewnictwa Miejskiego, który miał wtedy przedstawić opinię, zebrał się tylko po to, by się podzielić opłatkiem.

Sąd nad rondem Wolnego Tybetu odbył się w Zespole wczoraj. Dziennikarzy wyproszono za drzwi. Zbyt cienkie, żeby mimochodem nie słyszeć, co się dzieje w środku. A tam trwało przesłuchanie radnego Kubiaka.

- Jak wygląda to rondo? - spytała przewodnicząca Zespołu prof. Kwiryna Handke, językoznawca, specjalista od onomastyki.

- No..., ma trzy pasy i jest ruch okrężny - zdziwił się Michał Kubiak. Po czym odczytano mu list mieszkanki pobliskiego bloku, która stwierdza, że na rondzie jest "ciemno, brudno i brzydko". I dodaje, że czułaby się obrażona, gdyby podobne miejsce w jakimś kraju nazwano rondem Wolnej Polski.

- Oddzielmy akcje społeczne i polityczne od nazewnictwa miejskiego, które jest czymś trwałym - pouczała prof. Handke. Zaproponowała, aby w Warszawie powstała ulica Tybetańska, bo "w ten sposób ogarniemy aktualną sytuację tego kraju, historię, przyszłość, położenie i ludność".

- Sprawy wolności nie powinno się chować na osiedlowych uliczkach - oponował Kubiak. Usłyszał, że Dalajlama wcale nie walczy o wolność dla Tybetu, tylko o jego autonomię.

- Co my zrobimy, jeśli będą propozycje następnych rond: Wolnej Palestyny, Wolnej Strefy Gazy, Wolnego Kraju Basków, Wolnej Kuby... - wyliczali członkowie Zespołu. Rondo Wolnego Tybetu określili nazwą "niezręczną" i "nie najszczęśliwszą". - To fakt bieżący, de facto nie jest to fakt definitywny i nie wiadomo, w którą to stronę pójdzie - zapętliła się prof. Handke, tłumacząc decyzję Zespołu dziennikarzom.

"Gazeta" spytała, gdzie miałaby powstać ul. Tybetańska. - Trzeba będzie poszukać, możemy to zrobić razem z panem radnym - odpowiedziała pani profesor. Na pytanie, ile takich nazw już zaakceptowanych przez Zespół, czeka na nadanie w Warszawie, usłyszeliśmy, że kilkaset.

Radny Kubiak odniósł wrażenie, że pomysł z Tybetańską to "spychologia". - Niech będzie i taka ulica, ale rondo swoją drogą - nie ustępował.

- Ulica Tybetańska nic nie wnosi, bo Tybet jest okupowany, a Tybetańczycy chcą wolności. Na tym polega ich tragedia, że jej nie mają, że są prześladowani - przypomina Piotr Cykowski z organizacji Ratuj Tybet.

Ale Zespół Nazewnictwa Miejskiego nie był jednogłośny. Rondo Wolnego Tybetu "mimo wszystko" popiera zasiadająca w nim wiceprzewodnicząca Rady Warszawy Olga Johann (PiS). Votum separatum złożył nieobecny na wczorajszym posiedzeniu znany varsavianista Jarosław Zieliński. - Ulica Tybetańska? To takie bezpieczne. I Chińczycy może się nie obrażą - dworował. - Rondo Wolnego Tybetu miało być też uczczeniem idei, która jednoczy ludzi dobrej woli na całym świecie - powiedział "Gazecie", nawiązując do znanego wszędzie hasła: "Free Tibet".

W przyszłym tygodniu rondem znowu zajmie się podkomisja nazewnictwa Rady Warszawy. Nie musi uwzględniać opinii Zespołu. Jej przewodnicząca Mariola Rabczon (PO) była wczoraj bardzo tajemnicza. - Mam już ustaloną i przedyskutowaną ostateczną wersję, ale ogłoszę ją w swoim czasie - zastrzegła, dodając, że sprawą interesuje się też prasa zagraniczna.

Radny Michał Kubiak nie traci nadziei. Dodaje, że skrzydeł dodała mu nominacja "Gazety" do "Stołka", naszej redakcyjnej nagrody. Poparło go ponad 2,5 tys. czytelników. - Wtedy zrozumiałem, że idziemy w dobrym kierunku - powiedział.

Wstyd nam będzie za ulicę Tybetańską: Komentarz Seweryna Blumsztajna