Dziś "majtkowy" proces Dody z "Super Expressem"

Dziś o 12.30 kolejna odsłona procesu Doda kontra "Super Express". Piosenkarka zarzuciła dziennikowi, że ten przy użyciu programu graficznego wyciął jej majtki i opublikował poprawione zdjęcie.

W lutym 2008 piosenkarka pojawiła się na rozdaniu nagród pt. Telekamery w sukience z głębokim rozcięciem. Na jednym ze zdjęć , które opublikował "Super Express" widać jakoby Rabczewska nie miała pod sukienką majtek. Doda uważa, że dziennik przy użyciu programu Photoshop dokonał korekty zdjęcia.

Celebrytka domaga się od wydawcy SE 100 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie czci i wizerunku. Pozwany, czyli spółka wydająca "SE" odpowiada m.in., że nie rozumie o co chodzi, bo atakuje go kobieta "znana z kontrowersyjnych zachowań". Być może głos zabrać będą musieli biegli.

Proces formalnie rozpoczął się w czerwcu 2008, ale ugrzązł na początek w kwestiach proceduralnych. Dziś sąd zaplanował przesłuchanie pierwszych świadków oraz samej Doroty Rabczewskiej. Sąd zobowiązał artystkę do stawienia się na rozprawie (dotąd się nie pojawiała), pod groźbą pominięcia dowodu z jej zeznań.

Oprócz zadośćuczynienia Doda domaga się publicznych przeprosin na łamach "Gazety Wyborczej".