"Erotyczne" spoty mają nauczyć Polaków ekologii

Ministerstwo Środowiska wypuściło spoty reklamowe o zabarwieniu erotycznym zachęcające Polaków do oszczędzania wody i energii oraz ograniczenia emisji spalin.

Bohaterami trzech spotów jest młoda para - Mariolka i Stefan. Są oni wzorem obywateli dbających o środowisko. Żeby oszczędzić wodę biorą wspólnie prysznic (kończący się seksem), żeby zużyć mniej energii jedzą romantyczną kolację przy świecach, a żeby ograniczyć wydzielanie spalin - Stefan jeździ do pracy z sąsiadką (narażając się na zazdrość Mariolki).

Jak oszczędzać wodę?

Jak oszczędzać energię?

Jak wydzielać mniej spalin?

Spoty budzą mieszane uczucia. Poseł PiS Zbigniew Girzyński krytykuje na łamach "Rzeczpospolitej" niecodzienny pomysł Ministerstwa Środowiska. Seks w reklamie go, co prawda, nie razi, ale nie podobają mu się wnioski, jakie można z niej wyciągnąć, bo są one, jego zdaniem "bzdurne". Jak przekonuje poseł, opierając się na własnym doświadczeniu, kiedy bierze się prysznic z drugą osobą zużywa się więcej, a nie mniej wody. Dlatego, zdaniem Girzyńskiego, tego rodzaju kampania to "wyrzucanie pieniędzy w błoto".

Również posłanka PiS Jolanta Szczypińska podchodzi do spotów z rezerwą. "Jak to jest sposób na oszczędzanie wody, to ta pani powinna zaprosić pod prysznic wszystkich sąsiadów z bloku" - komentuje uszczypliwie posłanka.

Spotów broni natomiast poseł Jan Rzymełka z PO. Podoba mu się powiązanie ochrony środowiska z erotyką. Jego zdaniem najważniejsze to przykuć uwagę Polaków do kwestii ekologii.

Spoty są skierowane głównie do młodych ludzi, stąd podtekst erotyczny - tłumaczy "Rzeczpospolitej" Agnieszka Kozłowska-Korbicz z Ministerstwa Środowiska. Jej zdaniem nie powinny one nikogo bulwersować.

Kampania prowadzona jest w internecie m.in. w serwisie YouTube, MySpace, Second Life i Nasza-Klasa.