Dziś dzien "trzech wiedźm". Czy będą cuda na GPW?

W piątek indeksy na GPW falują. Raz na minusie, raz na plusie. Trwa wyczekiwanie, czy dzień wygasania kontraktów terminowych będzie oznaczał kolejne cuda na parkiecie?

We wtorek Komisja Nadzoru Finansowego wydała bezprecedensowe ostrzeżenie: w piątek może dojść do zjazdu cen akcji na warszawskiej giełdzie, bo są inwestorzy, a w szczególności jeden zagraniczny, którzy założyli się na rynku kontraktów terminowych na WIG20, że spadną ceny akcji. Być może przedsmak piątkowych wydarzeń mieliśmy w środę, kiedy jedno duże zlecenie na fixingu zdołowało WIG20 o 1,5 proc. KNF bada, czy nie doszło do manipulacji kursami akcji - pisze "Gazeta Wyborcza".

Aby dziś nie doszło do destabilizacji notowań, giełda postanowiła zmniejszyć z 10 do 5 proc. limit wahań kursów (tzw. widełki) dla spółek z WIG20 i kontraktów terminowych. Jeśli cena akcji wyłamie się z widełek, handel będzie wstrzymywany przez przewodniczącego sesji, co w praktyce daje czas na zrównoważenie popytu i podaży przez inne zlecenia składane przez inwestorów. Przewodniczący sesji może w szczególnych przypadkach zdecydować nawet o odrzuceniu zlecenia, które wywołało zamieszanie z kursem.

Przed godz. 14:00 najlepiej radziły sobie spółki Pekao (wzrost o 1,92%) i Asseco Poland (wzrost o 0,55%), natomiast po drugiej stronie uplasowały się odpowiednio GTC (spadek o 5,65%) oraz Cersanit (spadek o 2,86%).

O godzinie 14:10 indeks WIG20 wzrósł o 0,85% do 1805,64 pkt, a WIG spadał o 0,17% do 27347,99 pkt. Obroty na rynku akcji kształtowały się na poziomie poniżej 380 mln zł.

Za sprawą ostrzeżenia KNF pewne jest, że dziś będzie najsłynniejszy piątek w 17-letniej historii giełdy. Choć i bez tego jest to dzień szczególny. Mamy trzeci piątek ostatniego miesiąca kwartału, czyli na giełdzie pojawiają się osławione trzy wiedźmy. Nazwa dnia nawiązuje do szekspirowskiego "Makbeta", gdzie występują trzy czarownice. Trzy - bo w tym dniu na amerykańskiej giełdzie na raz wygasają trzy rodzaje instrumentów finansowych: kontrakty terminowe na indeksy akcji, opcje na indeksy oraz opcje na akcje. Gracze mający otwarte pozycje na instrumentach pochodnych usiłują tak wpłynąć na rynek akcji, żeby ostateczny wynik sesji był jak najkorzystniejszy w momencie rozliczenia ich transakcji. Trzy wiedźmy mieszają szczególnie w ostatniej godzinie notowań, bo właśnie na tej podstawie rozliczane są instrumenty pochodne. Dlatego ostatnie 60 minut "trzech wiedźm" to dla giełdy czas "cudów" z cenami akcji. Co nas czeka?

Zdaniem Artura Zaręby z Domu Maklerskiego BZ WBKscenariusz KNF wcale nie musi się sprawdzić. - Przypuszczam, że przynajmniej część wydarzeń, które nadzór przewidywał na piątek, może nie mieć miejsca - uważa Zaręba. - Prawdopodobnie ten duży inwestor już "zrolował" przynajmniej część otwartych pozycji na kolejne trzy miesiące - dodaje. Czyli wykupił wygasające kontrakty, które wcześniej wystawił i wszedł w nową serię. Nie wiadomo - zyskał czy zarobił. Eksperci są podzieleni w ocenie alarmującego komunikatu KNF i niechętnie mówią pod nazwiskiem. - Nadzór stoi na straży porządku. Ujawnił pozycję podmiotu, który miał w swoim ręku aż 40 proc. wszystkich krótkich pozycji. Taka sytuacja jest czymś wyjątkowym na świecie, w wielu krajach są limity ograniczające liczbę pozycji w jednym ręku - mówi nam anonimowo jeden z traderów. Jego zdaniem nadzór zachował się bardzo kontrowersyjnie, ale słusznie.

Inni działania KNF oceniają bardziej krytycznie. - Ten komunikat wprowadził chaos. Najpierw KNF podała, że jest inwestor, ma ok. 40 tys. otwartych pozycji i może je zamknąć w piątek. W kolejnych dniach nie pojawiły się natomiast żadne kolejne informacje o tym, jak zmieniała się ta liczba. Z mojej wiedzy wynika, że duża część z nich została już zamknięta lub zrolowana. Ale o tym KNF już nie informowała. Tymczasem cały rynek od kilku dni siedzi jak na szpilkach - mówi inny trader. Jego zdaniem na polskim rynku powinny być regularnie publikowane dane o liczbie otwartych pozycji z podziałem na inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. - Taki mechanizm działa na rozwiniętych rynkach. To zdecydowanie lepsze niż wzbudzanie jednorazowego alarmu - wskazuje nasz rozmówca.

- Komunikat KNF był zaskakujący, ale ciężko zgadywać, jaka była jego przyczyna. Nie wiemy też, jakie są przesłanki działania tego tajemniczego inwestora - czy chce on osiągnąć zysk, czy tylko próbuje się zabezpieczyć przed ewentualnymi stratami - powiedział nam jeden z zarządzających w Wiedniu.

ISB, Gazeta Wyborcza