Mugabe: epidemia cholery to wina Zachodu, który chce wojny

Prezydent Robert Mugabe oświadczył, że jego rządowi udało się zatrzymać epidemię cholery, która zabiła blisko 800 osób. - Cieszę się, że pomagają nam inni i, że udało nam się zatrzymać cholerę. Ta sprawa już nie istnieje - powiedział Mugabe w oświadczeniu, pomimo ONZ-towskich raportów wskazujących na rosnącą liczbę zachorowań i zgonów.

Zdaniem prezydenta wybuch cholery w jego kraju to spisek Zachodu, który chce zaatakować Zimbabwe i pozbawić go władzy.

W telewizyjnym orędziu Mugabe oświadczył, że "z powodu cholery Pan Brown (Gordon, premier Wielkiej Brytanii - red.), pan Sarkozy (Nicolas, prezydent Francji - red.) i pan Bush (George, prezydent USA - red.) chcą interwencji wojskowej. Teraz, gdy zażegnaliśmy niebezpieczeństwo nie ma też ryzyka wojny - mówił prezydent Mugabe.

W trakcie jego przemówienia rząd Południowej Afryki ogłosił północne rejony swojego kraju (graniczące z Zimbabwe) strefą katastrofy, obwiniając za to szerzącą się w Zimbabwe chorobę.

Setki mieszkańców tego kraju przekroczyło w ostatnim czasie granicę szukając medycznej pomocy w RPA, ponieważ służba zdrowia w Zimbabwe praktycznie nie istnieje. Według Światowej Organizacji Zdrowia zginęło już prawie 800 osób, a ponad 16 tysięcy jest leczonych.

Wiele krajów, w tym Wielka Brytania, Francja i USA (a także kraje afrykańskie, m.in. Kenia i Botswana) wezwały w ostatnim czasie Mugabego do odejścia. Najbliższy, 53. szczyt Unii Afrykańskiej zajmie się sprawą niejasnego podziału władzy w tym kraju toczonym od miesięcy politycznym kryzysem.