Piloci rozbitego samolotu przeżyli 18 godzin na krze lodowej

Dwóch mężczyzn, których samolot lądował awaryjnie na arktycznych wodach, przeżyło 18 godzin na maleńkiej krze lodowej, ogrzewając się nawzajem wyłącznie własnymi ciałami.

Australijczyk Oliver Edwards-Neil oraz jego towarzysz podróży Szwed Troels Hansen lecieli samolotem typu Cessna ze Stanów Zjednoczonych do Szwecji. Gdy przelatywali nad Cieśniną Hudsona oba silniki ich samolotu nieoczekiwanie przestały działać. Mężczyźni musieli przetrwać w temperaturze minus 20 stopni Celsjusza.

Ich samolot był wprawdzie zaopatrzony w komplet przedmiotów ułatwiających przetrwanie w podobnych warunkach, jednak cały niezbędny sprzęt zatonął razem z maszyną. Gdy samolot ratunkowy, który odpowiedział na nadaną przez nich wiadomość o awarii, nie zdołał ich odszukać, zostali skazani tylko na siebie.

Przemarzniętych pilotów odnalazł w końcu przepływający nieopodal trawler. Obaj zostali przetransportowani do najbliższego szpitala.