Komendant przeprasza za zachowanie policjantów

Komendant wojewódzki policji w Rzeszowie przeprosił za zachowanie swoich funkcjonariuszy, którzy spacyfikowali imprezę urodzinową krośnieńskich licealistów

Impreza odbyła się miesiąc temu w Krośnie. W Domu Strażaka w dzielnicy Turaszówka dwóch osiemnastolatków zorganizowało urodziny. Kilkadziesiąt minut po tym, jak rozpoczęło się spotkanie, do sali wkroczyli policjanci. Kilku z siekierami w rękach. Skuli kajdankami większość uczestników imprezy. Młodzi ludzie długi czas leżeli na podłodze. Efektem policyjnej akcji było znalezienie ośmiu gramów marihuany i grama amfetaminy.

Policjanci z siekierami wpadają na imprezę

Zachowanie funkcjonariuszy było jednak tak bulwersujące, że rodzice jednej z uczestniczek osiemnastki poskarżyli się na działania policji. - Dostaliśmy odpowiedź od komendanta wojewódzkiego - informuje Anna Lawera. Inspektor Józef Gdański wyjaśnia, że z 36 uczestników imprezy w kajdanki zakuto 28 osób. Przyznaje, że policjant kierujący akcją, wydając polecenie użycia kajdanek, naruszył zasady rozporządzenia określającego użycie środków przymusu bezpośredniego. Potwierdził także, że policjanci wywrócili i rozbili część butelek i naczyń szklanych, przewrócili krzesła. "Przeprowadzone postępowanie nie potwierdziło jednak, aby interweniujący zdemolowali lokal - zastrzega inspektor Gdański. Przyznał jednak, że policjanci używali wulgarnych słów. Ale ponieważ byli w kominiarkach, nie można ich zidentyfikować i wyciągnąć konsekwencji służbowych. Wobec policjanta kierującego akcją zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne, a skargę rodziców przekazano do prokuratury, która zbada, czy policjanci nie przekroczyli uprawnień.

W liście szef policji przeprasza za niestosowne zachowanie swoich podwładnych. - Przyjmujemy przeprosiny, choć nie zgadzamy się z wszystkimi argumentami i tezami zawartymi w liście. Sądzimy, że część zarzutów można potwierdzić bądź obalić, wykorzystując policyjne nagranie. Niektóre elementy tej sprawy pozostaną nierozstrzygnięte i każda ze stron zostanie przy swoim zdaniu. Nie będziemy teraz wdawać się w dyskusję, tym bardziej że sprawa trafiła do jasielskiej prokuratury - mówi Lawera. I dodaje: - Chcę podkreślić, że nie tylko mamy świadomość, że policja ma prawo i obowiązek walczyć z narkotykami i ich dilerami, lecz jako rodzice i obywatele takich działań od policji oczekujemy. Chcemy jedynie, by były to działania skuteczne, odpowiedzialne i poważne, tak jak poważny jest problem. A nie, żeby przypadkowe, chaotyczne i nietrafione akcje niweczyły prestiż służb i narażały na śmieszność i niechęć. Wierzymy, że policja ma środki i możliwości do walki z narkotykami w rzeczywistej skali.

Mama uczestniczki osiemnastki stwierdza: - Przeprosiny komendanta mają dla nas istotne znaczenie, dowodzą bowiem rozsądku, poważnego traktowania obywateli, kompetencji, świadomości społecznej. Są też dla nas podstawą do rozmów z córką, argumentem za traktowaniem policji nadal, pomimo fatalnego przypadku, za służbę ważną, poważną i godną szacunku. List z przeprosinami dowodzi, że tak jest i że zdarzył się jedynie błąd.

Teraz uczestnicy imprezy i ich rodzice czekają na ustalenia prokuratury.

Informacje z Rzeszowa . Polecamy też: CBA rozbiło gang handlujący kobietami