KNF: Nie doszło do manipulacji akcjami Lotosu

Nie doszło do manipulacji akcjami Lotosu - ustaliła Komisja Nadzoru Finansowego. Jednak wszczęła postępowanie wobec UniCredit, aby zbadać rzetelność jego raportu wyceniającego docelowo akcje Lotosu na zero złotych

Kurs Lotosu, drugiego co do wielkości producenta paliw w Polsce, załamał się w poniedziałek po opublikowaniu raportu UniCredit CAIB, który wskazywał na możliwe bankructwo gdańskiej spółki. Władze Lotosu zapewniały, że spółka jest w dobrej kondycji finansowej. Prezes Paweł Olechnowicz nazwał nawet raport "żartem na nieodpowiednim poziomie".

Komisja Nadzoru Finansowego od razu zajęła się sprawą. Nie znalazła nikogo, kto by zarobił na Lotosie z naruszeniem prawa. Komisja prześwietli jednak raport pod kątem dochowania należytej staranności i rzetelności autora. Jeśli UniCredit, sporządzając rekomendację nie przestrzegał tych zasad, może dostać karę do miliona złotych.

Postępowanie takie trwa z reguły kilka miesięcy, bo KNF musi zapoznać się z wyjaśnieniami UniCredit, stanowiskiem Lotosu, opinią biegłego rewidenta badającego spółkę oraz raportami innych firm, które w ostatnim czasie sporządzały rekomendacje dla Lotosu. A tych ostatnich było bez liku, bo Lotos jest pilnie śledzony przez wielu analityków branży paliwowej. Od połowy czerwca tego roku ukazało się ponad dziesięć rekomendacji. Listopadowe, przed opublikowaniem raportu UniCredit, wyceniały Lotos od 15 zł (DB Securities) do 34,7 zł (Dom Maklerski IDM). Wczoraj pojawiła się kolejna cenzurka dla rafinerii. Dom Maklerski BZ WBK oszacował wartość jej akcji na 38 zł i zalecił "kupuj". Na giełdzie płacono 12,58 zł.