Makabryczna zabawa na wiadukcie pod Nową Solą

Zielonogórzaninowi lekarze założyli na głowie pięć szwów. Wandale z wiaduktu pod Nową Solą rzucili w jego bus kamieniem wielkości piłki do siatkówki

Pan Wojtek pracuje w firmie kurierskiej DPD. W czwartek wieczorem razem z kierowcą jechał volkswagenem transporterem w stronę Nowej Soli.

Gdy bus zbliżał się do wiaduktu nad krajową "trójką" (skręt do miejscowości Zakęcie i Ługi), nagle przez przednią szybę auta wpadł wielki polny kamień. - To były ułamki sekund. Przeraźliwy huk, potem ból i poczułem, jak zaczynam krwawić - opowiada kurier. - Na szczęście ani kamień, ani odpryski szyby nie trafiły w kierowcę. Ktoś specjalnie rzucił kamieniem. Cudem uniknęliśmy tragedii.

Kierowca busa zatrzymał się, ale na wiadukcie nikogo już nie dostrzegł. W szpitalu w Nowej Soli okazało się, że oprócz ran głowy, mężczyzna ma boleśnie stłuczony bark. Lekarze założyli mu pięć szwów.

Policjanci zabezpieczyli auto i sprawdzili miejsce wypadku. Na drodze znaleźli kolejne duże kamienie. Sprawcy zniknęli. Kamień, który utknął w desce rozdzielczej volkswagena, jest wielkości piłki do siatkówki, waży ponad 2,5 kg. Gdyby trafił w któregoś z mężczyzn, zabiłby go na miejscu. Policjanci próbowali zdjąć z niego odciski palców - nie udało im się ze względu na porowatą powierzchnię.

- Zabezpieczyliśmy kamień, by móc zdjąć z niego ślady DNA. Szukamy świadków, którzy tej nocy widzieli kogoś spacerującego po wiadukcie - zapewnia Teresa Janusz, rzeczniczka nowosolskiej komendy.

Policja uważa, że do tragedii nie doszło tylko dzięki opanowaniu kierowcy. Mógłby zjechać na lewy pas wprost pod jadące z naprzeciwka samochody. To nie pierwszy przypadek, gdy z tego samego wiaduktu w stronę kierowców posypały się kamienie. - Słyszeliśmy o tych makabrycznych zabawach, ale nie dostaliśmy żadnych oficjalnych zgłoszeń. Być może nie było tak dotkliwych szkód, jak w ostatnim przypadku.

Prawdopodobnie kamieniami w kierowców rzucają nastolatki z pobliskich wsi. Policjanci wszczęli śledztwo, by ich odszukać. Sprawcom grozi nawet do 12 lat więzienia.

Zapytaliśmy Generalną Dyrekcję Dróg i Autostrad, dlaczego wiadukt nie jest oświetlony i zabezpieczony siatką, która uniemożliwiłaby wyrzucanie kamieni na drogę.

- Nie sposób zabezpieczyć wszystkich wiaduktów, zwłaszcza że wcześniej nie mieliśmy takich sygnałów. Faktycznie, siatka zabezpieczająca byłaby dobrym rozwiązaniem. Zapytamy projektantów, czy wiadukt może przyjąć dodatkowe obciążenie, jakim niewątpliwie byłyby siatki - tłumaczy Anna Jakubowska, rzecznik zielonogórskiego oddziału GDDKiA.