Wybuch petardy w szkole. Dziewięciu poszkodowanych

Czterech uczniów Zespołu Szkół Elektrycznych w Kielcach zostało odwiezionych do szpitala, a około 150 ewakuowanych z budynku po tym, jak ich koledzy odpalili na korytarzu petardę. Policjanci podejrzewają dwóch uczniów.

Byłeś świadkiem wybuchu petardy? Prześlij relacje, zdjęcie, film na Alert24 lub na numer 605 24 24 24

Do zdarzenia doszło wczoraj ok. godz. 11 na korytarzu na trzecim piętrze szkoły przy ul. Niskiej. Policjantów i strażaków zawiadomiono jednak dopiero półtorej godziny później, gdy do szkolnej pielęgniarki zaczęły się zgłaszać osoby skarżące się na nudności i bóle głowy. W sumie dziewięć osób, cztery z nich zostały zabrane karetką na obserwację do szpitala. Policjanci ewakuowali uczniów, a strażacy zaczęli wietrzyć budynek. Policjanci podejrzewają dwóch młodzieńców z tej szkoły.

- To 17- i 18-latek, których wskazali nauczyciele. Pedagodzy widzieli, jak zaraz po wybuchu zbiegają po schodach. Ci jednak nie przyznają się do winy. Będziemy szukać kolejnych świadków - informuje Karolina Stachura z biura prasowego kieleckiej policji. - Trudno w tej chwili powiedzieć, jak zostanie zakwalifikowany czyn. Na razie mamy słowo przeciwko słowu. Sprawa trafi pewnie do sądu rodzinnego - dodaje.

Od dziś w szkolnym radiowęźle będzie można usłyszeć audycje na temat konsekwencji takiego wybryku, o sprawie z uczniami będzie też rozmawiać szkolnych pedagog. - Będziemy mówić o tym, jak mógł się skończyć ten głupi, nieodpowiedzialny żart. Uświadamiać, co może grozić uczniom za takie postępowanie - mówi Aleksandra Szulc, dyrektorka Zespołu Szkół Elektrycznych. - Jeżeli policjanci udowodnią winę, to takich delikwentów możemy dodatkowo ukarać naganą, a nawet wydalić ze szkoły. W końcu to, co zrobili, mogło zagrażać życiu i zdrowiu innych uczniów - zwraca uwagę dyrektorka.

Więcej o: