Tymiński: W "czarnej teczce" były nieudolne podróbki na Wałęsę

W czarnej teczce miałem nieudolnie podrobione dokumenty opatrzone pieczątką z kartofla, które miały świadczyć o kontaktach Lecha Wałęsy z SB. Była to próba sprowokowania mnie do pokazania fałszywych dokumentów, które miały mnie ośmieszyć - ujawnia w rozmowie z serwisem internetowym tvp.info Stan Tymiński, który w 1990 roku był głównym konkurentem Wałęsy w wyborach prezydenckich.

Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że Eugeniusz Szymala, były współpracownik Stana Tymińskiego, chciał sprzedać jej dziennikarzom zawartość "czarnej teczki". Według gazety, chodzi prawdopodobnie o trzy esbeckie kwity na Lecha Wałęsę.

Jak twierdzi mieszkający dziś w Kanadzie Tymiński, część dokumentów obciążających Wałęsę była jednak prawdziwa. - W czarnej teczce miałem też kopie osobistych raportów Lecha Wałęsy z sumami pieniędzy, które otrzymywał za każde zeznanie i jego podpisem. Ich prawdziwość potwierdził grafolog w Toronto - dodaje.

Jak dokumenty dotyczące kontaktów Wałęsy z SB trafiły do Tymińskiego? - Przyniesiono je do mojego sztabu w brązowej kopercie. Nie wiem ani skąd się wzięły, ani kto je przyniósł - dodaje. Tymiński ujawnia też, że jego sztab próbował się skontaktować z otoczeniem Lecha Wałęsy w sprawie zawartości "czarnej teczki". - Jednak wszystkie próby kontaktu ze sztabem Wałęsy były udaremniane przez Jacka Merkla, wówczas szef kampanii wyborczej Wałęsy - dodaje w rozmowie z TVP Info Tymiński.