Kto płaci za podróże prezydenta po kraju?

Kancelaria Prezydenta niechętnie ujawnia koszty podróży po Polsce Lecha Kaczyńskiego z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości. Nam udało się poznać część tej sumy. Co się okazało? Za znaczną część wizerunkowej, pełnej politycznych deklaracji, podróży, płaci ...skonfliktowany z prezydentem rząd.

''Na obiady nas zapraszają'' - zobacz jak wyglądają podróże prezydenta Kaczyńskiego po kraju

Prezydent ma odwiedzić około dwudziestu miejscowości w całej Polsce. Lech Kaczyński prócz udziału w okolicznościowych imprezach, nie stroni od wypowiedzi o politycznym charakterze.

Podczas spotkania z mieszkańcami Bielska-Białej apelował do Senatu, by wsparł ideę przeprowadzenia w Polsce referendum w sprawie prywatyzacji i reformy służby zdrowia.

W Wiśle deklarował: "Urząd prezydenta i obóz polityczny, który prezydenta wyniósł, jest za polityką historyczną i wcale się tego nie wstydzi".

Z kolei w Lublinie prezydent mówił, że "w kraju różnice powinny się zmniejszać, a nie zwiększać, a jest na odwrót". Według polityków Platformy podróże prezydenta to już kampania wyborcza. Sposób na przezwyciężenie nieprzychylnych sondaży.

Koszty - niewielkie

Kancelaria Prezydenta utrzymuje, że koszty podróży głowy państwa są niewielkie.

- Ponosimy niewielkie koszta: wieńce, wypożyczenie samochodu - przyznaje Sylwia Matusiak z Kancelarii Prezydenta. - Wizyty Lecha Kaczyńskiego są na zaproszenie burmistrzów i prezydentów. Organizatorzy płacą na przykład za obiad. Gości nas gospodarz - dodaje prezydencka urzędniczka.

Dokładna cena objazdu prezydenta po kraju nie jest jeszcze znana. - Nie możemy podać dokładnej sumy. Faktury dopiero schodzą do Kancelarii - tłumaczy Sylwia Matusiak.

Kampania wizerunkowa za pieniądze przeciwnika

Koszty podróży faktycznie mogą być dla Kancelarii Prezydenta niewielkie. Okazuje się, że podróże po kraju Lecha Kaczyńskiego, nazywane przez politologów "kampanią wizerunkową", a przez polityka PO Stefana Niesiołowskiego "antyrządowym tournee" są w znacznym stopniu współfinansowane przez rząd.

To z budżetu poszczególnych ministerstw pochodzą pieniądze na przeloty, ochronę prezydenta, na pracę policjantów i paliwo dla radiowozów. To rząd, który z prezydentem jest w permanentnym sporze, opłaca pracę załóg karetek pogotowia, czuwających nad zdrowiem pierwszej osoby w państwie.

Tą sytuacją zdziwiony jest wicemarszałek Sejmu, Stefan Niesiołowski (PO). - Rząd z budżetu podatników finansuje kampanię antyrządową?- mówi portalowi Gazeta.pl

Niesiołowski: Rząd z budżetu podatników finansuje kampanię antyrządową | wideo

Samoloty - z budżetu MON

Okazuje się, że Kancelaria Lecha Kaczyńskiego nie płaci na przykład za najdroższą część podróży prezydenta, czyli przeloty 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. W kraju do dyspozycji Lecha Kaczyńskiego są samoloty typu JAK-40, czy śmigłowce Sokół i Bell-412HP.

Tutaj już koszty nie są małe. Godzina lotu JAKa-40 to niemal 16 tysięcy złotych. Godzina lotu Bella jest nieco tańsza: kosztuje niecałe 14 tysięcy złotych. Najdroższy w eksploatacji jest Tu-154 koszt eksploatacji na jedną godzinę to 36.415 złotych, ale tej maszyny raczej nie wykorzystuje się w krajowych lotach.

- Przeloty są finansowane z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej. Kancelarie Premiera i Prezydenta mają limity na korzystanie z maszyn pułku, jednak środki na loty pochodzą z pieniędzy MON - tłumaczy w rozmowie z portalem Gazeta.pl pułkownik Wiesław Grzegorzewski, rzecznik sił powietrznych kraju.

Ochrona prezydenta z pieniędzy MSWiA

Prezydent, najwyższa osoba w państwie, musi mieć stałą opiekę Biura Ochrony Rządu. Gdy Lech Kaczyński zdecyduje się na objazd Polski, jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnej kampanii wyborczej, za jego ochronę także płaci strona rządowa, a konkretnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji i BOR.

To ta służba umawia się z policją jak należy zabezpieczać przejazd prezydenckiej kolumny, jak chronić prezydenta w czasie publicznych spotkań. Za zwiększoną aktywność prezydenta więcej płaci także - z rządowych pieniędzy - BOR.

Rzecznik tej służby, kapitan Dariusz Aleksandrowicz, podkreśla, że prezydent nie przestaje pełnić swojej funkcji nawet w czasie prywatnych spotkań i - zgodnie z przepisami - należy mu się ochrona.

- Nic nas nie zwalnia od obowiązku ochrony głowy państwa - mówi portalowi Gazeta.pl - To są nasze obowiązki, Kancelaria Prezydenta nie partycypuje w tych kosztach - dodaje Aleksandrowicz.

Jak zapewnia koszty podróży prezydenta nie są dla BOR zbyt duże. To paliwo, amortyzacja samochodów, czy opłacenie hoteli dla funkcjonariuszy.

Taka sytuacja nie dziwi posła lewicy Ryszarda Kalisza, byłego szefa kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego:

Kalisz: Prezydent nie prowadzi teraz kampanii | wideo

Gdy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, sytuacja wyglądała oczywiście podobnie. Poza okresem ścisłej kampanii wyborczej.

- Wówczas za benzynę, czy hotele dla BOR płacił sztab wyborczy kandydata - wspomina Dariusz Aleksandrowicz.

Mimo, że temperatura w polskiej polityce jest wysoka i zdaniem wielu polityków i politologów mamy permanentną kampanię wyborczą od 2005 roku, nie zapominajmy, że kolejne wybory prezydenckie odbędą się najwcześniej za dwa lata i Kancelaria Prezydenta ma jeszcze czas na finansowanie ochrony BOR Lecha Kaczyńskiego.

Teraz Ostrołęka

Najbliższa wizyta prezydenta będzie w piątek, w Ostrołęce. Prezydent przyleci o 13, W planie ma spotkanie z młodzieżą, lunch w urzędzie miasta. Będzie też uczestniczył w Mszy Św. i odsłoni pomnik. W sumie podczas jesiennego "tournee" prezydent ma odwiedzić około dwudziestu miejscowości. Ile dokładnie będzie kosztowała rząd ta prezydencka kampania?

Kancelaria Premiera nie komentuje tej sprawy.

O kosztach prezydenckiej podróży słuchaj też na antenie radia TOK FM.