Maria Kaczyńska w Łodzi

W sobotę zakończył się nowy muzyczny festiwal w Łodzi. Gościem ostatniego dnia Rubinstein Piano Festivalu była Maria Kaczyńska.

Para prezydencka objęła nad festiwalem patronat honorowy. Wczesnym popołudniem pani prezydentowa odwiedziła Galerię Muzyki im. Artura Rubinsteina w Muzeum Historii Miasta Łodzi. Zgromadzone są w niej pamiątki po wielkim mistrzu fortepianu. Pytała o nie córki Artura - Evę i Alinę, które były zaskoczone i wzruszone tak dużym zainteresowaniem Marii Kaczyńskiej.

Potem prawie dwie godziny Maria Kaczyńska spędziła w restauracji Anatewka przy ul. 6 Sierpnia. Zaskoczeni klienci restauracji prosili ją o autografy, robili sobie też z żoną prezydenta zdjęcia. W restauracji towarzyszyli jej m.in. zagraniczni goście festiwalu, z którymi biegle rozmawiała po angielsku (w czasie kolacji okazało się, że bardzo dobrze zna także francuski).

Wieczorem Maria Kaczyńska zasiadła na widowni Filharmonii Łódzkiej, żeby posłuchać wspaniałej gry Gruzina Alexandra Korsantii i katowickiej Narodowej Orkiestry symfonicznej Polskiego Radia. - Mam nadzieję, że festiwal stanie się tradycją Łodzi i będę mogła częściej bywać na takich koncertach - powiedziała Maria Kaczyńska.

Późnym wieczorem była gościem uroczystej kolacji wydanej przez organizatora festiwalu Wojciecha Grochowalskiego. - Bardzo chciałam odwiedzić Łódź i już wiem, że będę teraz częściej tu przyjeżdżać - mówiła w czasie toastów w restauracji Malinowa w Hotelu Grand. Maria Kaczyńska bawiła się bardzo dobrze, do pokoju w Hotelu Grand poszła po północy.

W niedzielne przedpołudnie odwiedziła stację Radegast - pomnik ofiar Litzmannstadt getto. Obejrzała wystawę, która znajduje się w budynku stojącym przy dawnej rampie, skąd Niemcy wywozili Żydów do obozów do zagłady. Oprowadzał ją wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski oraz dyrektor Muzeum Tradycji Niepodległościowych Henryk Siemiński i kuratorka Anna Kuluzińska. Pani Prezydentowa z uwagą słuchała informacji o łódzkim getcie, oglądała archiwalne fotografie i dokumenty, m.in. listy transportowe ludzi wywożonych na śmierć. Była wstrząśnięta tym, co zobaczyła. Weszła nawet do wagonu, którym Żydów wywożono z getta w ostatnią drogę do obozów eksterminacyjnych.

- To miejsce robi większe wrażenie niż warszawski Umschlangplatz - stwierdziła. - W Łodzi zachowane zostały relikty autentycznego miejsca, a nie tylko pomnik. Tu działają emocje - mówiła.

Prezydentowa przyznała, że nie znała historii getta Litzmannstadt. Przeraził ją ogrom okrucieństwa, zwłaszcza wobec dzieci. - Nie rozumiem, jak człowiek mógł zrobić coś takiego drugiemu człowiekowi - powiedziała.

Zainteresowanie wywołała też postać kontrowersyjnego lidera getta Chaima Rumkowskiego.

Ze stacji Radegast Prezydentowa pojechała do parku Ocalałych, gdzie powstaje pomnik Polaków ratujących Żydów. - Idea jest bardzo piękna - mówiła. Miała jednak zastrzeżenia do architektury pomnika, którego autorem jest Czesław Bielecki. Dopiero z góry widać, że płyty tworzą gwiazdę Dawida, jednak z poziomu zwykłego obserwatora przekaz nie jest czytelny.

Kolejnym punktem programu był skansen. Ale po drodze pani Kaczyńska zajrzała na Księży Młyn. Obejrzała m.in. stare domki robotnicze, a także budujące się w starej przędzalni Scheiblera lofty. W Centralnym Muzeum Włókiennictwa widziała nową halę i odrestaurowane domy rzemieślnicze i kościół z Nowosolnej przeniesione do skansenu.

Jak będziecie się w takim tempie rozwijać, to na pewno zdobędziecie tytuł Europejskiej Stolicy Kultury - powiedziała wiceprezydentowi Łodzi.