Na Naszej klasie szukali domu dla jej dziecka

- Niewinna zabawa na Naszej klasie może się zamienić w koszmar, kiedy zamiast na znajomych z dawnych lat trafisz na zboczeńców, którym internetowy portal zapewnia anonimowość - ostrzega ?Kronika Beskidzka? opisując koszmar, jaki przeżyła pewna bielszczanka. Kobieta odkryła, że na Naszej klasie ktoś... szuka nowej mamy dla jej dwumiesięcznej córeczki.

Agata Z. (personalia zmienione) założyła konto na Naszej klasie rok temu. Dwa miesiące temu Agata urodziła córeczkę. Niedługo po porodzie umieściła jej zdjęcia na Naszej klasie, znajomi pośpieszyli z elektronicznymi gratulacjami. - Dumna mama nie spodziewała się nawet, że to początek jej koszmaru - pisze "Kronika Beskidzka".

Kilka dni później Agata weszła na swój profil. Ze zdumieniem odkryła, że wśród osób, które ostatnio odwiedzały jej stronę jest... jej malutka córeczka. Na ekranie komputera zobaczyła jej zdjęcie, które zamieściła w internecie. Nie zgadzało się tylko imię, które pod nim widniało. Po przeczytaniu informacji dołączonych do zdjęcia kobieta przeraziła się na dobre. - Pod zdjęciem córeczki przeczytałam informację, że to dziecko potrzebuje nowej mamy, bo jego własna już go nie kocha i chce się go pozbyć. Byłam w szoku! Mniejsza nawet o to, że ktoś mieszał mnie z błotem, ale to wyglądało jak casting na nowych rodziców. Pod zdjęciem zamieszczono pytania typu: czy będziesz mnie kochać, czy będziesz mnie całować, czy będziemy chodzili na spacery? - opowiada roztrzęsiona Agata dziennikarzom "Kroniki Beskidzkiej".

Serwis Bielsko-Biała poleca Wyłudził zaliczkę na rybkę. Szuka go policja

Rozdygotana wydrukowała zawartość strony, wsiadła do samochodu i pojechała na policję. - Tam przedstawiłam sprawę, złożyłam zeznania, ale okazało się, że policjanci niewiele mogą zdziałać. Obiecali monitorować sytuację i obserwować te strony. Poinformowali mnie, że mogę wnieść sprawę do sądu. Ale przeciwko komu? Przecież nie wiem, kto utworzył to konto - mówi Agata. Profil jest fikcyjny, więc nie wiadomo, kto za tym stoi.

Po powrocie do domu kobieta zgłosiła nadużycie administratorowi strony. Ten przyznał jej rację i poinformował, że konto zostanie usunięte. Ale to nie był koniec jej kłopotów. Po kilku dniach profil pojawił się ponownie. Zdesperowana matka napisała bezpośrednio do osoby ukrywającej się za fikcyjnym kontem, że ma usunąć zdjęcie jej dziecka. - Ktoś, kto bezczelnie podszywał się pod małe dziecko napisał: "Dobrze mamusiu, już usuwam, nie denerwuj się". Ta osoba zwyczajnie robiła sobie żarty w sytuacji, kiedy mnie zupełnie nie było do śmiechu. Kiedy odpisałam, że sprawa jest już na policji żartowniś nagle zmienił ton i przestał udawać małe dziecko. Napisał, że sama jestem sobie winna, skoro zamieściłam te zdjęcia, ale widocznie nieco się wystraszył, bo usunął fotografie mojej córeczki - mówi Agata.

Profil, na którym kobieta znalazła zdjęcia swojej córeczki, nadal funkcjonuje. Znajduje się na nim wiele zdjęć małych dzieci. - Sądząc po historii Agaty można być niemal pewnym, że zostały one tam zamieszczone bez wiedzy i zgody rodziców - pisze "Kronika". Fotografiom dzieci towarzyszą opisy rzekomych krzywd, jakie wyrządzili im rodzice. Na profilu tym można się doszukać wątków pedofilskich. Np. pod jednym ze zdjęć małej dziewczynki znajdują się rozważania, czy ma już piersi. Agata czeka na zakończenie swojej sprawy. Na wszelki wypadek pousuwała wszystkie zdjęcia swojej córeczki z Naszej klasy.

Więcej o: