Awantura z kibolami i pracowity wieczór policji

Przed derbami stolicy w Pucharze Ekstraklasy policjanci zatrzymali 741 pseudokibiców - 63 z nich to nieletni. Policja spacyfikowała ich na Podzamczu gazem łzawiącym i do późnej nocy rozwoziła grupkami na posterunki. Jeszcze dziś mają im zostać postawione zarzuty.

Wszystko zaczęło się ok. godz. 19.30 w okolicach stadionu Polonii Warszawa przy ul. Konwiktorskiej. Według policji eskortowana przez nią grupa kibiców w pewnym momencie obrzuciła funkcjonariuszy petardami i kamieniami. W odpowiedzi mundurowi zepchnęli kilkusetosobową grupę ulicą Sanguszki na Podzamcze. Tam na błoniach przy skarpie wiślanej kordon policji w pełnym rynsztunku do rozbijania demonstracji odizolował pseudokibiców na kilka godzin.

Jeszcze około północy małymi grupami byli wywożeni przez radiowozy do komend dzielnicowych i na posterunki. Żeby rozładować korek zatrzymanych, w akcji pomagała straż miejska. - Są legitymowani, a rozpoznanym agresorom zostaną postawione zarzuty - mówił Marin Szyndler, rzecznik komendy stołecznej. Policja odebrała pseudokibicom petardy, race i kamienie. Znalazły się nawet bokserskie ochraniacze na zęby.

Kibice usłyszą zarzuty czynnej napaści | wideo

Do kolejnych dramatycznych scen doszło również na Podzamczu. Kibice relacjonują, że w pewnym momencie kilka zatrzymanych osób odpaliło race. To spowodowało szarżę policji. - Ciągnęli ich po ziemi, w ruch poszły pałki - opowiada jeden ze świadków. Nad zatrzymaną grupą unosiły się obłoki gazu łzawiącego. Niektórym pomocy musiało udzielić pogotowie ratunkowe, a trawnik pokrył się chusteczkami służącymi do ochrony przed gazem. Gaz czuło się w powietrzu jeszcze późnym wieczorem. Na miejsce zjawiły się mamy niektórych kiboli. - Przyjechałam po syna, ma 15 lat. Dzwonił, że stoi w tym tłumie - rozglądała się pani Małgorzata. Od policjantów dowiedziała się, że syna będzie mogła odebrać z komendy przy ul. Wilczej.

Własne wytłumaczenie burdy mają kibice ze stowarzyszenia kibiców Legii. - Klub i my nie mamy z tym nic wspólnego. Ale jeśli na mecz naszej drużyny przeznacza się 300 biletów, to nic dziwnego, że emocje rosną - mówi jego członek Wojciech Wiśniewski. Inni wspominają, że policja nie chciała wpuścić kibiców Legii na stadion, gdzie drużyny miały rozgrywać mecz w Pucharze Ekstraklasy. - A potem to już wszyscy się wymieszali i poszło samo - mówił jeden z nich. Mecz odbył się więc przy mizernym dopingu - trybuny wypełniły się zaledwie w połowie. Polonia zremisowała z Legią 1:1.