Reklamowa siata na ławę oskarżonych

Będzie pierwszy w Warszawie proces o usunięcie reklamy wielkoformatowej. Do sądu poszła zdesperowana mieszkanka Ochoty, którą dodatkowo terroryzują reflektory oświetlające płachtę. Wspiera ją Fundacja Helsińska

- Jestem w desperacji - mówi Małgorzata Falęcka. Mieszka na czwartym piętrze budynku przy ul. Filtrowej 70. To charakterystyczny, wygięty w łuk dom pocztowców z 1929 r. Jedno z bocznych skrzydeł świetnie widać z ul. Grójeckiej i pl. Narutowicza. Dlatego tę część budynku wspólnota mieszkaniowa zdecydowała się oddać reklamiarzom.

Z powodu reklamy zasłaniającej okna cierpieli właściciele 12 mieszkań. Jedno z nich należy do pani Małgorzaty, pracownicy OBWE i obserwatorki wyborów w zapalnych rejonach Europy. Wojnę z winylową siatą rozpoczęła rok temu. Wtedy dowiedziała się, że wspólnota mieszkaniowa zamierza powiesić na jej oknach płachtę reklamową "na rok z możliwością przedłużenia".

Gaz albo płachta na oknie

- Od razu oprotestowałam takie pomysły na piśmie - zdradza pani Małgorzata. Wspólnota zarządziła głosowanie nad reklamą. W budynku są 84 mieszkania, zasłoniętych miało być tylko 12. Wynik głosowania okazał się łatwy do przewidzenia: większość była "za".

Pani Małgorzata nie złożyła jednak broni: wysłała pisma do burmistrza Ochoty (jego zastępca odpisał, że nic nie można zrobić), do nadzoru budowlanego (podobna odpowiedź), do Tomasza Gamdzyka, naczelnika miejskiego wydziału estetyki (nawet nie odpisał). Po drugim proteście ignorować panią Małgorzatę zaczęła też wspólnota.

Pod koniec marca na drzwiach zawisła kartka. - Zawiadamiali, że instalują reklamę. W sobotę wieczorem! - opowiada pani Małgorzata. Wkrótce zamiast widoku na pętlę tramwajową przy pl. Narutowicza miała w oknie reklamę internetu Orange. - Potem zamieszkałam pod pachą pani w bikini reklamującej jakieś ciuchy.

Zaczął się koszmar: cztery metry nad oknami zawisło pięć wielkich lamp. Trzy świeciły we wszystkie okna mieszkania. - Musiałam założyć rolety i kupić gruby materiał, którym zasłaniałam okna w sypialni - mówi pani Falęcka. Podobnie radzili sobie jej sąsiedzi.

Wspólnota zawiadomiła, że pieniądze z reklam są potrzebne na remont elewacji. Według umowy miesięcznie dostaje 16 tys. zł. - Ostatnio okazało się jednak, że mamy do wyboru: wyłączenie gazu albo natychmiastowa wymiana instalacji. Remont elewacji musi poczekać - opowiada Anna Lewandowska z zarządu wspólnoty.

Roboty już trwają. Są finansowane m.in. ze składek mieszkańców i wpływów z reklamy. Choć ta ostatnio znikła, wspólnota i tak dostaje połowę stawki od wynajmującej powierzchnię firmy Prestige Media. - Opłaca im się płacić nawet za nic, więc wyobrażam sobie, ile zgarniają za wiszącą reklamę. Obawiam się, że te 16 tys. zł to jakieś nędzne ochłapy - przypuszcza pani Małgorzata. - Tak samo jak rekompensaty: 100 zł miesięcznie za każde zasłonięte okno.

Pod uwagę brana była inna lokalizacja reklamy - od strony ul. Grójeckiej. Ale tam panią w bikini oglądaliby tylko pasażerowie tramwajów, zmotoryzowani już nie. Prestige Media zignorowała więc sugestie wspólnoty, by rozważyć zawieszenie reklamy na ślepej ścianie. - Obecnie reklamy nie ma, ale wakacje to martwy okres. Zapewne niedługo reklama wróci - spodziewa się Anna Lewandowska.

Fundacja Helsińska przygotuje pozew

Tego samego spodziewa się Małgorzata Falęcka. Nie czekała już, aż reklama znów odetnie ją od światła: - Postanowiłam iść do sądu. Nie chcę rekompensat, ale widoku z okna. Nie życzę sobie, by w moim mieszkaniu ktoś mnie oślepiał reflektorami.

Poszkodowana zwróciła się do Fundacji Helsińskiej, która zdecydowała o włączeniu tego przypadku do grupy spraw precedensowych. Trafiają tam przypadki o dużym znaczeniu społecznym. Wyrok w tej sprawie dotyczyć może dziesiątek tysięcy ludzi skazanych na życie za winylowymi siatkami.

- Fundacja przygotuje pozew do sądu o uchylenie uchwały wspólnoty o powieszeniu reklamy - zapowiada mecenas Artur Sidor, który społecznie reprezentuje panią Małgorzatę. - Naruszono tu art. 8 konwencji o ochronie praw człowieka mówiący o poszanowaniu mieszkania.

Podobnie twierdzą specjaliści. - Ta reklama narusza szereg praw: własności, do wypoczynku, do godziwych warunków życia, mir domowy - wylicza konstytucjonalista prof. Wiktor Osiatyński. Podobnie twierdzi były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Marek Safjan: - Według mnie uchwała tej wspólnoty narusza 47. artykuł konstytucji mówiący o ochronie życia prywatnego. Trzeba się zastanowić, czy interes wspólnoty może być nadrzędny wobec interesu jednostki, czyli pani Małgorzaty.