Zabójstwo księdza: nastolatek pójdzie do aresztu

Sąd w Częstochowie zdecydował, że Dawid M zostanie aresztowany na trzy miesiące. To on 20 sierpnia zabił w Blachowni swego proboszcza. Grozi mu maksymalnie 25 lat więzienia, bo w dniu zabójstwa nie miał jeszcze ukończonych 18 lat.

18-letni licealista, ministrant od wielu lat, ostatnio lektor i organista w kościele Najświętszego Zbawiciela w Blachowni-Błaszczykach został 23 sierpnia zatrzymany pod zarzutem zabójstwa tamtejszego proboszcza, 47-letniego Wojciecha Torchały. Podczas przesłuchania przyznał się do zabójstwa i wyjaśnił, że dokonał go "z powodów osobistych".

Prokuratura utrzymuje, że zaplanował zbrodnię. 20 sierpnia zabrał ze sobą z domu nóż myśliwski, który wcześniej kupił w sklepie w Częstochowie. Poszedł do kościoła (nie ma przy nim plebani, ksiądz mieszkał w budynku niewielkiej świątyni samotnie, w pokoiku za kościelnym chórem, gdzie wejść można tylko jednymi drzwiami - od frontu kościoła). Nożem zadał proboszczowi 30 ciosów, głównie w okolice brzucha. Potem niezauważony przez nikogo uciekł do lasu. Czytaj: Blachownia: Ksiądz zginął od ciosów nożem

Zwłoki odkryła następnego dnia po południu gospodyni, która przyniosła księdzu posiłek.

Choć dziś wiadomo, że motyw rabunkowy nie był powodem zabójstwa, prokuratura nie rezygnuje z tego wątku. - Dawid M. wziął z miejsca zbrodni 600 zł. Nie wiadomo, czy były to osobiste pieniądze księdza, czy własność parafii, ale nie ma to dla sprawy istotnego znaczenia - mówi prok. Romuald Basiński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Prokuratura zapowiedziała, że dla dobra postępowania nie będzie ujawniać, o co chodzi w "osobistym motywie zabójstwa". - Pojawiły się medialne doniesienia o obyczajowych wątkach kontaktów podejrzanego i ofiary. Nie będziemy się do tego odnosić. Niewątpliwie w jak najszybszym czasie na temat Dawida M. muszą się wypowiedzieć biegli z zakresu psychologii i psychiatrii - dodaje prok. Basiński.

Policjanci nadal poszukują narzędzia zbrodni, bo Dawid M. wyrzucił nóż w lesie. Podczas niedzielnej wizji lokalnej wskazał miejsce, gdzie się go pozbył - okolice stawów przy drodze do Kłobucka. Na razie poszukiwania, m.in. za pomocą wykrywacza metali, nie dały rezultatów. - Niewykluczone, że nóż mający z jednej strony charakterystyczne nacięcia w formie piły mógł znaleźć przypadkowy grzybiarz. Apelujemy o oddanie noża, gwarantuję, że znalazcy nie grożą żadne konsekwencje - zapowiada prok. Basiński.

Więcej o: