Cierpi na zanik mięśni. Chcę zdobyć Lhotse

Alpinista Paweł Kulinicz ma 29 lat, cierpi na ma zanik mięśni. Operacja ratująca jego życie kosztuje 70 tysięcy złotych. W akcję pomocy dla Pawła włączyła się Fundacja Anny Dymnej ?Mimo Wszystko? i Targi Kielce, gdzie w sobotę odbyło się z nim spotkanie. Uczestniczył w nim przyjaciel alpinisty Krzysztof Gardaś.

Gardaś podobnie jak Kulinicz jest niepełnosprawny. Dlatego tak dobrze rozumie problem Pawła. - Lekarze nie dawali mi szans na to, że wstanę z wózka. Teraz chodzę w góry wysokie o kulach - mówi. Obaj poznali się w Tatrach. - Schodziłem z Czerwonych Wierchów, gdy zobaczyłem faceta, który idzie o kijkach i się zatacza. Pomyślałem, że ma dobrze w czubie - wspomina Gardaś. - Zaczepiłem go i zaczęliśmy rozmawiać, okazało się, że to wskutek choroby. Nie chcę, żeby Paweł przerwał wspinaczki. Stwierdziłem, że muszę mu pomóc - podkreśla. Dodaje, że bardzo trudno było mu nakłonić kolegę do opowiedzenia o swojej chorobie i szukania pomocy. - A jest to jedyny sposób, żeby ludzie się o nim dowiedzieli i wsparli go. Jeśli Paweł nie wyjdzie do ludzi po pomoc, to ja zapalę świeczkę na kolejnym grobie przyjaciela - mówi Gardaś.

Pierwszy kontakt z górami Paweł Kulinicz miał w wieku 13 lat. Podczas wyprawy w Tatrach ugrzązł w śniegu na trzy godziny. - Walczyłem sam ze sobą przy 15-stopniowym mrozie. Wtedy pokochałem góry - wspomina.

Po fascynacji Tatrami przyszedł czas na ambitniejsze szczyty. Paweł przywołuje pierwszą wyprawę w Himalaje Indyjskie. - Była to 10-osobowa wyprawa. Żeby pojechać, przez pół roku odmawiałem sobie przyjemności, jadłem chleb z masłem tylko po to, żeby mieć kasę na wyjazd. Udało się. Na szczyt Urusvati weszliśmy po sześciu dniach trekkingu. To bardzo trudny szczyt - opowiada.

Marzeniem Pawła jest wyjazd na następną wyprawę. Ten jednak jest możliwy tylko, gdy wyzdrowieje. - Chciałbym wspiąć się na Karakorum. Himalaje są zatłoczone, wszędzie jest blisko. W Karakorum w Pakistanie jest jak na pustyni. Przez 40 dni wędrówki możesz nikogo nie spotkać - fascynuje się Kulinicz. Jaki będzie następny szczyt? - Lhotse albo Makalu. Byłem w Nepalu, widziałem te szczyty. Będą moje, jak tylko wyzdrowieję - zapowiada Paweł.

W sobotę na Targach Kielce zebrano 6 tys. zł. Numer konta, na które można wpłacać żeby pomóc Pawłowi: 70 1050 1445 1000 0022 7599 1459 z dopiskiem Akcja - Paweł Kulinicz.