Sąd: Przyznali się do zakatowania szczeniaka

Najpierw go podpalili, później kopali, a wszystko to sfilmowali telefonem. Teraz będzie się im przyglądał kurator.

Wczoraj przy zamkniętych drzwiach sąd rodzinny wysłuchał braci S.: 11-letniego Damiana i 16-letniego Stanisława oraz 15-letniego Piotra D. z gminy Bełżyce w pow. lubelskim. - Przyznali się - mówi Barbara Du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. - W dalszym ciągu jednak trwa postępowanie, które ma ustalić, czy na pewno czyn, którego się dopuścili, to zabicie psa ze szczególnym okrucieństwem - dodaje.

Na razie sąd zdecydował, że nieletni będą mieć nadzór kuratora. Czeka również na opinię biegłych, którzy ocenią stopień demoralizacji nastolatków, po czym zdecyduje o karze.

O sprawie zakatowania szczeniaka pisaliśmy na początku lipca. Wyszła na jaw dzięki słuchaczowi Radia Lublin, który przyniósł do rozgłośni nagranie zrobione telefonem komórkowym, gdzie widać, w jaki sposób nieletni zabijają psa. Dziennikarze pokazali nagranie policji. Janusz Wójtowicz, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji, który je widział, opowiadał, że na filmie widać, jak młodzi bandyci najpierw czymś oblali, a potem podpalili szczeniaka podobnego do psa husky. Gdy szczeniak płonął, kopali go i deptali. Zdaniem Wójtowicza, byli podekscytowani i katowanie psa najwyraźniej sprawiało im przyjemność.

Nagranie powstało mniej więcej na przełomie maja i czerwca tego roku.

Podczas przesłuchania nastolatkowie nie potrafili wyjaśnić przyczyn swojego zachowania. Policja ustaliła, że najpierw sprawdzali, czy szczenię potrafi pływać. Potem 15-latek wysłał 11-latka po denaturat, a gdy ten wrócił z butelką, podpalili psa. By zwierzę dobić, podrzucali je jeszcze do góry.