Kurski dostał jajkiem od znanego podróżnika

Poseł PiS Jacek Kurski z pewnością nie spodziewał się, że podczas demonstracji w obronie niepodległości Gruzji zostanie trafiony w głowę...jajkiem. I to od znanego polskiego podróżnika. Romulad Koperski postanowił w ten specyficzny sposób zaprotestować, ponieważ jego zdaniem Kurski nie ma pojęcia o konflikcie rosyjsko-gruzińskim.

Zaraz po incydencie w stronę Koperskiego poleciały okrzyki protestujących m. in. "agentura " oraz "prowokator ". Sam Kurski nie krył zdenerwowania:

- Albo to jakiś nieszczęśliwy człowiek, albo to prowokacja - stwierdził poseł PiS dla TVN24, nieświadomy, że został zaatakowany przez znanego podróżnika.

Jednak kiedy Kurski dowiedział się od obecnych na demonstracji dziennikarzy, że "dostał" jajem od Koperskiego diametralnie zmienił zdanie .

- Może przesadziłem, że to człowiek niespełna rozumu, ale na pewno osoba o radykalnych przekonaniach na temat Rosji

- złagodził ton Kurski.

Romuald Koperski w ten sposób tłumaczył swoje zachowanie:

- Ci ludzie nie mają żadnej wiedzy o Rosji, Gruzji i Abchazji. Raptem jest jeden wróg - Rosja. Dlaczego ci ludzie nie krzyczą "wolny Irak", dlaczego przyzwalamy na mordy w Afganistanie. Byłem w tamtych stronach wiele razy i gdyby nie Rosja, ludzie by się tam zarżnęli - powiedział dziennikarzom TVN24 polski podróżnik.

Zdolność Jacka Kurskiego do zmiany stanowiska jest naprawdę rozbrajająca. Według posła człowiek obłąkany w ciągu paru sekund może zmienić się w "osobę o radykalnych poglądach". Zresztą podobna "umiejętność" cechuje całe jego środowisko polityczne. Jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A przypadek Kurskiego pokazuje, że życie osoby publicznej nie zawsze jest takie różowe.

Bartłomiej Kępiński

Więcej o: