Maszynista przeoczył kolizję z samochodem

Kierowca forda transita w Gogolewie uderzył w pociąg relacji Białystok-Szczecin. Maszynista nic nie zauważył. Dopiero sokista na dworcu w Stargardzie Szczecińskim dostrzegł wbitą w wagon bagażowy maskę samochodu.

Maszynista pociągu, którym podróżowało około 500 osób, zeznał, że dojeżdżając do przejazdu w Gogolewie, widział zbliżającego się forda i zatrąbił. Był przekonany, że kierowca się zatrzymał. Pojechał dalej. Dopiero na stacji okazało się, że samochód nie wyhamował.

Dyżurny policji zaalarmował wszystkie służby ratownicze, które na syrenach pojechały na miejsce zderzenia. W tym samym czasie na policję zadzwonił mieszkaniec Gogolewa, który ściągnął z torowiska uszkodzonego forda transita. Kierowcy jednak w pojeździe nie było. Okazał się nim 45-letni Jacek B. - mieszkaniec gminy Stargard Szczeciński. Policjanci zatrzymali go w domu. Był cały i zdrowy, ale kompletnie pijany. We krwi miał ponad 2 prom. alkoholu. Powiedział, że jadąc widział nadjeżdżający pociąg, ale myślał, że ten zatrzyma się przed przejazdem. Zdziwił się bardzo, że lokomotywa się nie zatrzymała i w ostatniej chwili zahamował. Zbyt późno. Kiedy pociąg przejechał, mężczyzna uciekł do domu.

Jacek B. odpowie za nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Grozi mu do trzech lat więzienia.