Radny Karut przyszedł na sesję uzbrojony

Polityk PiS pojawił się na poniedziałkowym posiedzeniu rady miasta w harcerskim mundurze, z bagnetem przy pasie.

Poniedziałkowe obrady upłynęły pod znakiem niebezpiecznych narzędzi. Najpierw na salę weszli przeciwnicy budowy spalarni śmieci na Pomorzanach. Transparenty z napisem "Nie dla spalarni na Pomorzanach" umieścili na drzewcach. Przewodniczący rady miasta, Bazyli Baran poprosił o ich wyciągnięcie. - Nie można wnosić na salę sesyjną niebezpiecznych narzędzi - argumentował.

Protestujący kije wyciągnęli i transparenty trzymali w rękach. Broń miał też przy sobie ppłk Hans Teglers, który odbierał tytuł "Ambasadora Szczecina" odziany w mundur galowy z przypiętą do pasa szablą. Na ten widok Bazyli Baran nie zareagował. Kiedy na sali pojawił się radny PiS Andrzej Karut, w harcerskiej bluzie, krótkich spodenkach, getrach i bagnetem przy pasie, radny SLD Piotr Kęsik zapytał: - Jeżeli goście nie mogą wnosić kijów, to czy radny może wnosić na salę sesyjną nóż? Bo radny Karut ma przy sobie sporych rozmiarów klingę.

- Jestem komendantem obozu ZHR [Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej - red.] w Psich Głowach pod Czaplinkiem, mam tam ok. 115 harcerzy. Rano [w poniedziałek] opuściłem obóz jak na komendanta przystało w pełnym umundurowaniu - wyjaśnia Andrzej Karut. - Do domu zdążyłem wejść tylko na chwilę.

W czasie przerwy przewodniczący odbył rozmowę dyscyplinującą z radnym Karutem i wrócił on na salę już bez noża, jednak ciągle w mundurze.

- Oddałem go do depozytu. To bagnet. Dostałem go w 1968 r. od oficera czerwonych beretów, gdy zostałem instruktorem - opowiada radny Karut.

Bagnet z drewnianą rękojeścią i ok. 15-centymetrowym ostrzem wrócił do pochwy przytroczonej do paska radnego już kilka minut po godz. 17, gdy radny opuścił sesję i pojechał z powrotem na obóz.

Okazuje się, że w regulaminie rady miasta nie ma żadnego zapisu, który zabraniałby przynosić na sesję broń. Przy wejściu na salę sesyjną nie ma wykrywacza metalu. Bezpieczeństwa pilnuje czterech strażników miejskich.- Jesteśmy szkoleni i w razie potrzeby obezwładnienie radnego nie byłoby dla mnie żadnym problemem - zapewnia Danuta Soroka ze straży miejskiej.