Po wielkiej ulewie Radom pod wodą

Remontowany odcinek ul. Żeromskiego przypominał tor do kajakarstwa górskiego. Wielkie jezioro powstało przed budynkiem Wojewódzkiego Urzędu Pracy, zalało skrzyżowanie ulic Wałowej i Limanowskiego. Przed południem na Radom spadła ulewa jakiej dawno nie było

Pracownicy Wodociągów Miejskich remontujący instalację pod ul. Żeromskiego już kilkanaście minut po rozpoczęciu ulewy przerwali pracę. Przed godz. 11 ewakuowali sprzęt i odjechali do bazy.

- W takich warunkach nie możemy pracować - mówi Marek Michoń, wiceprezes Wodociągów Miejskich odpowiedzialny za sprawy techniczne. - Musimy poczekać, aż przestanie padać a woda chociaż częściowo opadnie. Dopiero kiedy kanalizacja upora się z wodą stojącą na ulicach, będzie można części wody z wykopów pozbyć się przy pomocy pomp.

Ulice Radomia zalane wodą - zobacz galerię zdjęć

Michoń nie przewiduje dużych opóźnień w remoncie instalacji.

- Wejdziemy na remontowany odcinek, kiedy tylko opadnie woda - mówi. - Pracujemy w szalunkach, więc nie ma obaw, że mokra ziemia osunie się na pracownika.

Czytelnicy "Gazety" donosili o kolejnych zalanych miejscach. Pod wodą stoi część deptaka na wysokości gmachu Corazziego, skrzyżowanie ulic Wałowej i Limanowskiego. Ul. Filtrową płynie potok, a po części ul. Słowackiego na Glinicach można poruszać się tylko środkiem, bo skrajem jezdni płynie rwąca rzeka. Olbrzymie jeziora powstały przy cmentarzu na ul. Limanowskiego oraz przy budynku Wojewódzkiego Urzędu Pracy przy ul. Mokrej.

- Jak zwykle zalana jest część ul. Struga na wysokości targowiska - mówi Michoń. - Problemy są też tam gdzie drogi stykają się z potokiem północnym.

Do godz. 12 radomscy strażacy dostali dziesięć zgłoszeń z prośbą o pomoc przy wypompowywaniu wody.

- Zalane są przeważnie piwnice w domach prywatnych, woda dostała się też do budynku stacji krwiodawstwa przy ul. Limanowskiego - mówi Paweł Frysztak, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu.

Woda nie dokonała szkód w szpitalu przy ul. Tochtermana. Budynek, który podtapiany przy każdej większej ulewie tym razem ocalał.

O braku szczęścia może mówić nastolatka, która tuż przed godz. 12 próbowała przejść przez rozkopany fragment ul. Żeromskiego. Najpierw na kilka minut utknęła a błocie. Przechodnie nie odważyli jej się pomóc, bo bali się, że podzielą jej los. Kiedy dziewczynie o własnych siłach udało się wydostać z brei czekało ją jeszcze poszukiwanie zagubionego buta. Na szczęście udało się go odnaleźć.