''Nie próbowałam przejąć negocjacji"

- Kancelaria Prezydenta nie zastępuje rządu w negocjacjach. Zdaję sobie sprawę z uprawnień i wiem kim są negocjatorzy - powiedziała w TVN24 minister Anna Fotyga po powrocie z swojej wizyty w Waszyngtonie, która wywołała duże spekulacje nt. jej powodów. - Pan prezydent chce, by negocjacje z Stanami Zjednoczonymi zostały doprowadzone do pomyślnego końca i tylko w tym sensie prezydent wspiera rząd w negocjacjach - dodała.

- Pan prezydent jest zaniepokojony powolnym przebiegiem i dlatego, za moim pośrednictwem, chciał wysondować intencje drugiej strony - wytłumaczyła powody swojej wizyty prezydencka minister.

''Amerykanie chcą końca negocjacji''

- Zarówno ja, jak i pan prezydent, uważamy że administracja prezydenta Busha chce doprowadzić do szybkiego, pomyślnego końca negocjacji - powiedziała Fotyga w TVN24.

Przypomniała, że już jutro odbędzie się kolejna runda negocjacyjna. Odpowiadając na pytanie, czy odniosła wrażenie, że Amerykanie się niecierpliwią stwierdziła, że "polskie warunki są takie same od wielu miesięcy" i, że "pan prezydent będzie namawiał rząd, by intensywnie negocjował warunki, bo Amerykanie chcą zawrzeć porozumienie".

''My się na tym znamy lepiej''

Gdy prowadzący program "Horyzont" Maciej Wierzyński zapytał minister o "jej sposób na przekonanie niechętnych budowie tarczy w Polsce", Anna Fotyga z uśmiechem na twarzy odpowiedziała:

- Negocjatorzy, politycy, głowa państwa, szef rządu, minister spraw zagranicznych, eksperci pracujący dla zarówno rządu jak i pana prezydenta mają nieco większą wiedze na ten temat niż przeciętny obywatel.

Dalej Anna Fotyga skupiła się, wciąż odpowiadając na powyższe pytanie, na niechęci "części niemieckiej sceny politycznej" wobec pomysłu, aby Europa Środkowo-Wschodnia była "równoprawnym regionem UE jeśli chodzi o bezpieczeństwo". Zaznaczyła także, że jej zdaniem "postsowiecki cykl nie został jeszcze ostatecznie zakończony" nie zgadzając się z takimi słowami ministra SZ Portugalii.