Wiceprezes IPN broni Lecha Wałęsy

W kierownictwie Instytutu Pamięci Narodowej wybuchł konflikt wokół książki o Lechu Wałęsie. Wiceprezes IPN Maria Dmochowska oficjalnie wystąpiła przeciwko publikacji kontrowersyjnej książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka.

Lech Wałęsa walczy z IPN - raport

W liście do Lecha Wałęsy wiceprezes Dmochowska odcina się od decyzji swego szefa Janusza Kurtyki, który zdecydował się na publikację kontrowersyjnej książki. List znajduje się na stronie Lecha Wałęsy w serwisie mojageneracja.pl

"Pragnę wyrazić głęboki żal , wstyd i gniew z powodu wydania w Wydawnictwie Instytutu Pamięci Narodowej, pod logo z Orłem Białym, publikacji Stanisława Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka pt. "SB wobec Lecha Wałęsy". (...) Mój sprzeciw jest tym bardziej uzasadniony, że jest to pierwsza i jedyna publikacja o Lechu Wałęsie, którą IPN przygotował, zamiast podjęcia wysiłku opracowania wieloźródłowej, rzetelnej, pozbawionej elementów publicystycznych, monografii".

Dalej Dmochowska pisze: "Zapewniam, że do końca walczyłam przeciw wydaniu tej publikacji w Wydawnictwie IPN. Nie chodziło mi oczywiście o ograniczenie wolności słowa, ale o to, by autorzy wydali ją na własną odpowiedzialność, gdziekolwiek. Jest bowiem w moim przekonaniu daleka od misji, jaką ma spełniać Instytut".

Lech Wałęsa, który umieścił skan listu na swojej stronie, napisał w komentarzu, że w IPN też są porządni fachowcy.

Według informacji "Newsweeka" Dmochowska napisała też drugi list - do samego prezesa Kurtyki. Pani prezes protestuje w nim przeciwko publikacji Cenckiewicza i Gontarczyka oraz kwestionuje historyczną wartość ich książki. Sama już zapoznała się z jej treścią - jako jedna z pierwszych osób otrzymała maszynopis.

"To mój gest Rejtana"

W rozmowie z "Newsweekiem" Dmochowska potwierdza, że protestuje przeciwko publikowaniu książki o Wałęsie pod szyldem IPN. - Te listy to mój gest Rejtana - mówi. - Nie wolno tego, cośmy przeżyli, wykorzystywać do nagonki. Nie wolno do nagonki wykorzystywać historii Lecha. Protestuję przeciwko tej książce. Czasy inkwizycji już się skończyły - dodaje.

Czy Dmochowska odejdzie z IPN? "Newsweekowi" mówi, że decyzja należy do Kurtyki.

Dmochowska od lat 70 działała w opozycji, a w czasie II wojny światowej - jako kilkunastolatka - należała do Armii Krajowej. Na wiceprezesa IPN powołał ją sam Janusz Kurtyka.

"Żal" wyraża też prezes IPN

"Prezes wyraża żal z powodu wypowiedzi pani Dmochowskiej, bo nie był o niej uprzedzony i o wszystkim dowiedział się z mediów" - powiedział PAP rzecznik IPN Andrzej Arseniuk. Jak dodał, "pani wiceprezes ma pełne prawo do wyrażania swoich opinii, choć z zawodu nie jest historykiem, ale lekarzem".

Przewodniczący kolegium IPN Andrzej Chojnowski pytany o sprawę Dmochowskiej powiedział PAP w poniedziałek, że nie będzie jej komentował, bo "jej nie zna". Nie potrafił powiedzieć, czy zajmie się nią kolegium. Sprawy nie chciał też komentować inny członek kolegium, profesor Andrzej Paczkowski.

W ubiegłym tygodniu wydział prasowy IPN podał, że od 16 czerwca wiceprezesem Instytutu Pamięci Narodowej będzie Franciszek Gryciuk. Nie było wówczas żadnej informacji IPN o odwołaniu Dmochowskiej z tej funkcji.

Sama Dmochowska pytana przez "Newsweek", czy odejdzie z IPN powiedziała, że decyzja należy do Kurtyki. Wyraziła przekonanie, że nominacja Gryciuka związana jest z tym, że "prezes Kurtyka spodziewa się jej dymisji". "Zamierzałam się podać do dymisji, ale na razie tego nie zrobię. Na razie tylko protestuję" - mówi. Arseniuk kategorycznie zaprzeczył, by Gryciuk zastąpił Dmochowską.

W programie "Tomasz Lis na żywo", do którego zaproszeni byli Lech Wałęsa oraz prof. Andrzej Zybertowicz, ten ostatni kilkakrotnie zarzucał byłemu prezydentowi, że "mimo dzielności, nie potrafił powiedzieć prawdy o pewnym etapie swojego życia". Lech Wałęsa stanowczo odrzucał te oskarżenia. Powtarzał, że podczas jego internowania SB bezskutecznie próbowała go złamać, ostrzegając go, że sprawią, iż zniszczą go jego koledzy.