Spóźniony reporter chciał zatrzymać samolot - wywołał alarm bombowy

Śpieszył się na Euro 2008 - podała agencja Reuters.

Niemiecki dziennikarz sportowy wywołał fałszywy alarm bombowy na lotnisku w Weronie, aby opóźnić start samolotu do Wiednia. 27-letni mężczyzna, którego nazwiska nie ujawniono, zadzwonił w środę na policję i powiadomił o bombie, która miała znajdować się na pokładzie samolotu linii Air Dolomiti lecącego do Wiednia - ujawniła później włoska policja.

Z powodu fałszywego alarmu lotnisko przez około 2 godziny było zamknięte. Dwa samoloty, które w tym czasie miały wylądować w Weronie zostały skierowane na inne lotnisko.

Sprawca zamieszania dotarł na miejsce zaledwie 5 minut przed planowanym startem maszyny, tuż po alarmującym telefonie. W punkcie odpraw usłyszał jednak, że stawił się za późno, aby odbyć podróż zgodnie z planem. Wtedy dziennikarz spróbował swoich zdolności aktorskich i próbował przekonać obsługę lotniska, że słyszał o opóźnieniu odlotu.

Lot faktycznie został wstrzymany, ale przebiegły mężczyzna nie przewidział jednego - w momencie, gdy rozmawiał z obsługą, władze lotniska nie informowały jeszcze o żadnych opóźnieniach. To wzbudziło podejrzenia pracowników portu i zadecydowało o wpadce.

Policja bez trudu połączyła jego komórkę z alarmującym telefonem. Mężczyzna został aresztowany. Będzie musiał odpowiedzieć za wszczęcie fałszywego alarmu i zakłócenie porządku publicznego.