Napad z pudłem na głowie. Jest świadek

Wczoraj tuż przed godz. 17 niezidentyfikowany jeszcze mężczyzna napadł na SKOK przy ul. Kościuszki. To już jedenasty napad w Opolu i drugi na tę placówkę

Tym razem jednak napad wyglądał zupełnie inaczej niż poprzednie, które czasami opisujemy w kronice kryminalnej ]. Przede wszystkim doszło do niego nie jak do tej pory około południa, ale pod koniec pracy banku. - To może świadczyć o tym, że bandyta postanowił zaatakować, kiedy w kasie jest najwięcej pieniędzy. Może też chciał wykorzystać fakt, że tuż obok odbywał się koncert, więc był huk i zamieszanie - komentowali policjanci.

To mogłoby wskazywać, że to rozsądny napastnik. Ale zaprzecza temu pomysł, jaki miał na zamaskowanie się. Nie nałożył bowiem na głowę kominiarki czy chusty, lecz pudło kartonowe. Wczoraj wiele więcej policjanci ustalić nie mogli, bo zeznania napadniętej kasjerki były bardzo niespójne. Wpadła w histerię. Ale trzeba przyznać, że ma ogromnego pecha. Gdy 1 kwietnia po raz pierwszy doszło do napadu na SKOK przy ul. Kościuszki, to także ona była jego ofiarą.

Tym razem przestępca też uciekł z pieniędzmi (kilkaset złotych), ale nie miał ani noża, ani pistoletu, jak to bywało w poprzednich przypadkach. - Po prostu głośno krzyczał do pracownicy, by oddała mu pieniądze - mówi Sławomir Szorc z komendy miejskiej policji.

Tym razem policja ma świadka, który dokładnie widział przestępcę po tym, jak wyszedł i ściągnął karton z głowy. Świadek zaraz po napadzie został zabrany na komendę. Tam złożył pierwsze zeznania, a później już na ul. Kościuszki pokazywał policjantom, co widział. Niewykluczone, że dzięki niemu uda się sporządzić znacznie dokładniejszy portret pamięciowy niż ten, którym policja dysponowała do tej pory. Na razie wiadomo, że przestępca to młody łysiejący mężczyzna.

Na śmietniku w podwórku przy ul. Kościuszki policjanci znaleźli też karton, którym mógł się posługiwać przestępca. Tego jednak do wczorajszego wieczora nie udało się potwierdzić.

W każdym razie wczorajszy napad był zaskoczeniem nawet dla policjantów. Tym bardziej że zaatakowano drugi raz ten sam punkt. - Od kwietniowych napadów na mieście było mnóstwo policjantów. Pilnowali kolejnych potencjalnych punktów, w których mogą się powtórzyć napady. Posiłki ściągane były z komisariatów spoza Opola i komendy wojewódzkiej. W cywilu chodzili nie tylko funkcjonariusze operacyjni. Ale wszystkiego nie da się upilnować, zwłaszcza jeżeli drugi raz jest napad w tym samym miejscu - komentował nieoficjalnie jeden z policjantów.

Czy wczorajszy przestępca mógł być także sprawcą wcześniejszych napadów, nikt z policjantów nie odważył się wczoraj ocenić.