Golasy wróciły na Falę

W sobotni wieczór aquapark Fala wyglądał jak twierdza: szczelnie zasłonięte okna, przygaszone światła, ochrona przed budynkiem. Na Falę po raz pierwszy od kilkunastu lat zjechali naturyści.

Na pierwszą naturystyczna imprezę wpuszczano tylko pary mieszane. Para tej samej płci nie miała szans, by wejść do środka. Tym bardziej single. Singiel to potencjalny podglądacz.

Przed wejściem do aquaparku stały grupki ciekawskich - młodzież, jakiś tatuś z dzieckiem - przyjechali na rowerach. Wszyscy oglądają wchodzących na Noc Naturystów. Idziemy na Falę razem z Elą Piotrowską z Radia Eska, obcinane wzrokiem ciekawskich. Jakiś młody mężczyzna zaczepia nas. - Dziewczyny, wejdę z wami, bo singli nie wpuszczają - prosi. Przysięga, że jest naturystą od lat, ale od razu widać, że to zwykły podglądacz. Kiedy wyciągamy mikrofony, "nasz" podglądacz znika w ciemnościach.

Uczestnicy imprezy zjechali z całej Polski. Z Poznania, Torunia, Nowego Sącza, Koła, Warszawy, Pomorza i - naturalnie - z Łodzi. Około 70 osób.

Naturyści są na ogół wstydliwi. Jeśli chodzi o kontakt z mediami, oczywiście. Widząc kamery i mikrofony, spłoszeni, czym prędzej uciekają do szatni. - Rozumiecie, nie chcemy, żeby ktoś się w pracy dowiedział - tłumaczy jeden z nich.

Uczestników imprezy wita organizator Piotr Goczał, autor blogu o aquaparku (zastrzega, że sam nie jest naturystą). - Zauważyłem, że jest niedosyt takich imprez, a polscy naturyści jeżdżą do aquaparku do Liberca. Postanowiłem zorganizować imprezę w naszym łódzkim obiekcie - mówi. Poza tym chciał wskrzesić tradycję dawnego kąpieliska Fala, kiedy w latach 70. i 80. spotykali się tu naturyści.

Sławomir Drobnik z Łodzi, naturysta od 30 lat, wspomina czasy, kiedy na kąpielisku Fala było solarium dla naturystów (specjalny taras, gdzie tylko oni mieli wstęp) i organizowano wybory Miss Natura. - Uczestniczyłem w tamtych imprezach. Wtedy byłem kawalerem - rozmarza się. - Na Fali poznałem swoją żonę. Ostatni raz byliśmy tutaj w 1991 r. z naszym synem, który miał wtedy rok.

Na pierwszą Noc Naturystów przyszedł też Andrzej Cieślik, szef aquaparku. Wszedł na pływalnię w ubraniu. - Rzuciłem tylko okiem, jak pracuje obsługa i jak bawią się goście - tłumaczył.

Impreza trwała do godz. 1 w nocy. Naturyści uznali ją za udaną. "Właśnie wróciliśmy z Łodzi. Sam obiekt nas zaskoczył, jest naprawdę bardzo ładny i ciekawie rozplanowany. Strefa saun na piątkę z plusem, każdy, z kim rozmawiałem, był podobnego zdania. () Natomiast ogromnego minusa daję za sklepik-restaurację. Jedyna możliwość płacenia to gotówka lub karta!! Nawet jeśli klient ma kąpielówki, to z reguły nie nosi w nich portfela. Nie można zapłacić kodowanym chipem, który każdy dostaje na wejściu, i rozliczyć się przy wyjściu" - napisał Krzysiek z Warszawy na forum www.naturyzm.info.pl

Więcej informacji z Łodzi na www.lodz.gazeta.pl