Janowicz przegrał dopiero w finale

17-letni Jerzy Janowicz doszedł do finału Rolanda Garrosa w rywalizacji juniorów. W meczu decydującym o tytule Polak przegrał jednak z Tsung-Hua Yangiem z Tajwanu 3:6, 6:7 (5-7). To drugi w karierze wielkoszlemowy finał Janowicza, po zeszłorocznym występie na US Open

Janowicz mógł zostać pierwszym w historii polskim tenisistą, który zwyciężył w singlowym turnieju Wielkiego Szlema. Do tej porty najważniejsze w roku juniorskie imprezy tenisowe wygrywali debliści, albo juniorki - siostry Radwańskie, Magdalena Grzybowska i Aleksandra Olsza.

Polak ma jednak pecha do Tajwańczyka. Tsung-Hua Yang prześladuje Janowicza już od stycznia - ten sam rywal ograł bowiem "Jerzyka" w ćwierćfinale Australian Open. Yang wygląda niepozornie, jest niższy od Polaka (202 cm) o dwie głowy, ale na korcie zamienia się w maszynę, która biega do upadłego i odbija każdą piłkę. Z wysokości trybun Yang przypomina trochę byłego triumfatora Rolanda Garrosa Michaela Changa, który też był niepozorny, ale gdy zaczynał machać rakietą, rywalom rzedły miny.

Janowicz miał we wczorajszym finale swoje szanse - największą zmarnował w drugim secie, gdy wyszedł na wysokie prowadzenie 5:0, ale dał się dogonić wojowniczemu Yangowi i poległ ostatecznie w tie-breaku.

"Jerzyk", jak wołają na Janowicza koledzy i rodzina, jest największym młodym talentem w polskim tenisie. Dwa wielkoszlemowe finały to rewelacyjny wynik jak na męski tenis w Polsce. O tym, czy Janowicz będzie w stanie zrobić krok dalej i tak jak Agnieszka Radwańska osiągnąć sukces także w dorosłym tenisie, zdecydują najbliższe dwa lata. Janowicz powoli przestanie bowiem grać w turniejach juniorskich i spróbuje swych sił z dorosłymi. Jedną z pierwszych okazji będzie miał już w tym tygodniu. Janowicz dostał bowiem dzika kartę do warszawskiego turnieju ATP Orange Warsaw Open (pula nagród 404 tys. euro). W losowaniu miał jednak pecha, bo trafił na rozstawionego z trójką Argentyńczyka Juana Monaco.

Liczba Janowicza

49

taki numer buta nosi najzdolniejszy polski junior. Na obuwie sportowe musi często składać specjalne zamówienia, bo numeracja u większości producentów... kończy się na 48. To niejedyny problem Polaka. Janowicz uderza piłki tak mocno, że w kraju z trudem może znaleźć sparingpartnerów na godnym siebie poziomie. Najczęściej trenuje z Dawidem Olejniczakiem, rakietą numer jeden w Polsce (ATP 198), ale problemem jest dopasowanie terminów, bo obaj często wyjeżdżają.