Bursztynowy ołtarz księdza Jankowskiego

Przecież ks. Jankowski nie buduje sobie pałacu. To jest sztuka w kościele. Nie jest to pycha jakiegoś proboszcza, ale poważne przedsięwzięcie artystyczne - mówi metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski

Bursztynowy ołtarz księdza Jankowskiego

Przecież ks. Jankowski nie buduje sobie pałacu. To jest sztuka w kościele. Nie jest to pycha jakiegoś proboszcza, ale poważne przedsięwzięcie artystyczne - mówi metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski

Mikołaj Lizut: W gdańskim kościele św. Brygidy ks. Henryk Jankowski buduje gigantyczny bursztynowy ołtarz oprawny w srebro i złoto. Jego koszty będą ogromne. Ks. Jankowski zapowiada, że dzieło przyćmi legendę Bursztynowej Komnaty. Księże Arcybiskupie, po co to wszystko?

Abp Tadeusz Gocłowski: A czy pytając mnie o to, kieruje się pan dobrymi, czy złymi intencjami? Czy chce pan powiedzieć: nie mają na co wydawać pieniędzy, są pyszni, budują bursztynowe ołtarze, gdy w Polsce jest bezrobocie i bieda?

A jakie jest zdanie Księdza Arcybiskupa na ten temat?

- Ksiądz Prymas w czasie niedzielnych uroczystości poświęcenia figur Jana Pawła II i kardynała Wyszyńskiego, które będą częścią ołtarza, zwrócił uwagę, że Wielki Jubileusz 2000 lat chrześcijaństwa czcimy również przez powstające z tej okazji dzieła sztuki i architektury. Zaliczył do nich świątynię Opatrzności Bożej, która powstaje w Warszawie, krakowski kościół Miłosierdzia Bożego, świątynię w Licheniu oraz dzieło, które powstaje w kościele św. Brygidy. Zdarza się, że przy tego typu przedsięwzięciach ludzie pytają jak Judasz: po co? Przecież pieniądze można było rozdać ubogim.

Ten ołtarz ma przecież wymiar symboliczny. Znajdzie się w nim obraz Matki Boskiej Częstochowskiej czczonej przez świat pracy. Ten kościół jest szczególny. W okresie walki z komunizmem gromadził ludzi "Solidarności", jest symbolem polskich przemian. To wspaniałe dzieło będzie dziękczynnym wotum dla Matki Bożej. Jest to przedsięwzięcie nie tylko religijne, ale i artystyczne. Z pewnością będzie przyciągać rzesze ludzi.

Kościół św. Brygidy jest symbolem "Solidarności", a także miejscem, gdzie prałat Jankowski głosił antysemickie kazania, budował bulwersujące Groby Pańskie, gdzie sprzedawano antysemickie książki.

- Pewne przejawy działalności wokół tego kościoła mogą budzić kontrowersje. Trzeba jednak patrzeć na człowieka w jego pełnym wymiarze. Jeśli będziemy tylko cytować nieszczęsne wypowiedzi ks. Jankowskiego, a nie dostrzeżemy tego, co w tym kościele działo się w latach 70. i 80., to krzywdzimy i siebie, i tego księdza. Przecież na plebanii ks. Jankowskiego spotykał się KOR, a później podziemna "S". Nie chcę być apologetą tego proboszcza, ale błagam o obiektywizm. Nikt już nie dostrzega dobra, które uczynił ks. Jankowski, a wszyscy wypominają mu kilka wypowiedzi wynikające z głupoty i nieroztropności. To były tylko potknięcia. Każdemu się to zdarza.

Czy Panu Bogu jest potrzebny ten ołtarz?

- A czy Panu Bogu jest potrzebny kościół Mariacki czy Bazylika św. Piotra? Dlaczego w naszych czasach nie miałyby powstawać dzieła sztuki sakralnej? Czy w naszych pięknych świątyniach ma królować styropian i tandeta?

A skąd Ksiądz Arcybiskup wie, że ołtarz ks. Jankowskiego będzie dziełem sztuki?

- Pracują nad nim wybitni artyści. Nad całością czuwa prof. Stanisław Radwański, rektor gdańskiej ASP. Nie jest to pycha jakiegoś proboszcza, ale poważne przedsięwzięcie artystyczne.

Ksiądz Arcybiskup wrócił właśnie z synodu biskupów w Rzymie. Jan Paweł II po raz kolejny apelował na nim do kapłanów o zachowanie ubóstwa. Tak kosztowne przedsięwzięcie w Kościele można odebrać jako pewien zgrzyt...

- Sam mówiłem w czasie synodu na temat potrzeby ubóstwa w Kościele. Ale to jest mieszanie dwóch porządków. Przecież ks. Jankowski nie buduje sobie pałacu. To jest sztuka w kościele. Ubóstwo kapłanów nie ma nic wspólnego z troską o piękne wyposażenie świątyń. Jeśli są ludzie czy instytucje, które chcą takie dzieła tworzyć i pragną przeznaczyć na to pieniądze, nie ma w tym nic złego. Komuna mówiła tak samo: nie budujcie kościołów, budujcie szkoły.