Kadziewicz: Została mi trauma po sezonie we Włoszech

Gra w najsilniejszej lidze na świecie miała być spełnieniem jednego ze sportowych marzeń Kadziewicza. Tymczasem to, co miało być ziszczeniem pięknego snu, okazało się koszmarem.

Sparkling zakończył pierwszy sezon po powrocie do Serie A na 9. miejscu. Czy władze klubu skomentowały w jakiś sposób wasze tegoroczne wyniki?

Łukasz Kadziewicz: - Szczerze mówiąc, nie wiem, jak oni to przyjęli, gdyż ja dzień po meczu zwyczajnie spakowałem się i wróciłem do domu. To, co oni o tym sądzą, tak naprawdę mnie nie interesuje. Wydaje mi się jednak, że nikt tego nie komentował, bo nikt nie miałby odwagi tego zrobić. W Sparklingu pracowało kilka osób, które kompletnie nie miały pojęcia o pewnych rzeczach.

W trakcie sezonu udawało Wam się wygrywać z drużynami z tzw. "górnej półki" jak chociażby z Treviso, a potem przegrywaliście z zespołami o wiele słabszymi od siebie. Z czego wynikały wahania Waszej formy?

- Te wahania brały się tylko i wyłącznie stąd, że nie dostawaliśmy pieniędzy, a grać żeby grać nie każdy miał ochotę. Ja naprawdę grałem w bardzo dobrej drużynie, z wysoką jakością treningów. Potrafiliśmy dwa razy pokonać wielkie Sisley Treviso, wygraliśmy z Cuneo, z Maceratą, z chłopakami, którzy naprawdę mieli pojęcie o siatkówce i nie były to przypadkowe zwycięstwa. Później jechaliśmy do ostatniej drużyny i przegrywaliśmy. W naszym zespole panowała po prostu ogromna frustracja i cieszę się, że mam to już za sobą.

Czy problemy finansowe, o których mówiło się w trakcie sezonu, wreszcie się rozwiązały?

Trafiłem do niezłego bajzlu i nie ukrywam, że mam traumę po tym sezonie! A problemy finansowe? Tak, chyba już się rozwiązały, bo wiem, że na pewno nie otrzymam swoich pieniędzy. No cóż, jeden sezon można grać za darmo.

Cały wywiad z Łukaszem Kadziewiczem w serwisie www.reprezentacja.net