Energetyka dostanie więcej CO2?

Resort środowiska opracuje nowy plan podziału uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Prawdopodobnie więcej dostanie energetyka, ale o ile - nie wiadomo.

Rząd biedzi się z rozdziałem praw do emisji od grudnia 2007. Problem polega na tym, że Komisja Europejska przyznała nam znacznie mniej darmowych zezwoleń na emisję, niż chcieliśmy. W konsekwencji kołdra jest zbyt krótka - firmom zabraknie co najmniej 30 mln ton. Brakujące limity trzeba dokupić, a dziś giełdowa cena waha się w okolicach 20 euro za tonę.

Minister środowiska Maciej Nowicki chciał, żeby więcej zezwoleń dostał przemysł - huty, papiernie, zakłady chemiczne, cementownie, które bardzo mocno ograniczyły emisje, inwestując w nowoczesne technologie. Największy koszt miała ponieść energetyka, która emituje większość dwutlenku węgla w Polsce (i niewiele zrobiła, by to zmienić). Taki projekt rozporządzenia rząd przedstawił w grudniu 2007 r. Ale minister nie docenił siły energetycznego lobby - w lutym br. musiał przedstawić nowy projekt i dorzucić nieco energetyce, kosztem przemysłu.

Energetycy walczyli jednak nadal. Straszyli, że plan ministra Nowickiego wywoła wielkie podwyżki cen prądu.

Po ich stronie opowiedział się minister skarbu Aleksander Grad. W kwietniu Nowicki musiał ustąpić po raz drugi. - Będzie przygotowany trzeci projekt, w którym energetyka dostanie więcej uprawnień. O ile? Tego nie wiemy. Prace nad nowym rozporządzeniem potrwają łącznie z konsultacjami ok. 2 miesięcy - powiedział nam jeden z urzędników odpowiedzialnych za rozporządzenie.

- Projekt rozporządzenia będzie poddany dodatkowym konsultacjom. A pamiętajmy, że takie poprzednie konsultacje doprowadziły do korzystnych dla elektroenergetyki zmian - dyplomatycznie stwierdza wiceminister środowiska Janusz Zalewski.

Wczoraj o CO2 pokłócili się posłowie z sejmowych komisji gospodarki i ochrony środowiska. PiS wystąpił zwartym frontem w obronie lobby energetycznego. Posłowie PiS oskarżyli nawet rząd, że przyznanie większej ilości uprawnień hutom kosztem elektrowni wynika z preferencji dla obcego kapitału. "Przemysł hutniczy w naszym kraju jest głównie opanowany przez obcy kapitał, zaś elektrownie przeważnie należą do skarbu państwa" - napisali w dezyderacie do resortu środowiska.

Tymczasem PO jest w sprawie limitów CO2 podzielona. Posłowie z regionów, gdzie działają cementownie, huty czy papiernie, występują w ich obronie, bo drżą o zatrudnienie. Posłowie z regionów, gdzie dużym pracodawcą są koncerny energetyczne, np. BOT, stoją po stronie elektrowni.

A głosu ekspertów, którzy przypominają, że huty zredukowały swoje emisje CO2 aż o 60 proc., są nowoczesne, płacą 5 mld zł podatków rocznie, i doszły do technologicznej ściany, nie słucha praktycznie nikt.