Świętokrzyskie straciło niechlubny rekord

Kierowca, który w święta wielkanocne spowodował pod wpływem alkoholu wypadek drogowy w Kazimierzy Wielkiej nie jest już rekordzistą. Badania krwi wykazały, że nie miał 7 promili alkoholu, jak wskazał alkomat, ale 1,32

- Można powiedzieć, że rekord nie padł. Choć z punktu widzenia tego kierowcy zmiana nie ma znaczenia. I tak był nietrzeźwy prowadząc samochód - mówi Marek Różycki, oficer prasowy komendy powiatowej policji w Kazimierzy Wielkiej.

Chodzi o 23-latka, który w Wielką Sobotę spowodował wypadek na ul. Budzyńskiej w Kazimierzy Wielkiej. Jego samochód uderzył w ogrodzenie i spłonął. Alkomat wykazał wtedy 7 promili alkoholu w wydychanym powietrzu. - Badania nie można było powtórzyć, bo mężczyzna trafił do szpitala. A wynik był tak nieprawdopodobny, że pobrano krew - mówi Różycki. Wyniki badania krwi dotarły już komendy powiatowej. Wynika z nich, że mężczyzna miał 1,32 promila alkoholu. - Nie wiem jak wytłumaczyć taką różnice. Możliwe, że błąd popełnił człowiek, albo badany może miał jakąś substancję w ustach. Niewykluczone, że chwilowo zawiodło urządzenie - zastanawia się policjant. Dodaje, że alkomat nadal jest używany. - To urządzenie przechodzi rutynowe badania techniczne co pół roku, jest sprawne - tłumaczy.