W ciągu godziny dwa napady w Opolu

Najpierw o 11.30 na punkt kasowy w Pawilonie As, a o 12.30 na biuro kredytowe przy ul. Reymonta, napadał dzisiaj niezidentyfikowany jeszcze przestępca. Policja zatrzymała mężczyznę, ale go wypuszczono

Jak ustaliła Gazeta w obydwu przypadkach sprawcy nie udało się zrabować pieniędzy. Wszystko tez wskazuje na to, że mógł to być ten sam przestępca. - Scenariusz był taki sam - mówi Sławomir Szorc z komendy miejskiej policji. Nieznany sprawca w kominiarce na głowie zagroził pracownicy przedmiotem przypominającym broń. Wchodził też w momencie gdy w środku była tylko jedna kobieta. Tym razem jednak nie udało się ukraśc pieniędzy. W pawilonie As pracownica zareagowała natychmiast i nacisneła przycisk włączający alarm i wzywający ochronę. Przy ul. Reymonta, pracownica na widok zamaskowanego męzczzyzny zaczęła krzyczeć. Bandyda więc znów musiał uciekać bez łupu. To już 9 i 10 napad w Opolu w ciągu dwóch miesięcy. Bandyta gra na nosie policji, która nie potrafi nic zdziałać, by sprawców złapać, albo kolejnym napadom zapobiec. Powoli wygląda to już na zabawę bandytów z policjantami. Wcześniej jednak za każdym razem sprawca wynosił z napadanych miejsce pieniędze, ale nieduże, najwięcej kilka tysięcy zł. Napadane były dotąd małe placówki banków, SKOK-i, punkty kredytowe, zakłady bukmacherskie, a nawet apteka i piekarnia. Niedługo po drugim napadzie polcija zatrzymała przy ul. Horoszkiewicza mężczyznę podejrzanego o udział w napadzie. Jednak po sprawdzeniu został wypuszczony, gdyż informacje sie nie potwierdziły.

Byłeś świadkiem któregoś z napadów? Prześlij relacje, zdjęcie, film na Alert24 lub na numer 605 24 24 24