Rząd przyjął czteroletni plan prywatyzacji

Opinie ekspertów o rządowym planie prywatyzacji

Dla "Gazety":

Jacek Socha, minister skarbu w rządzie Belki, wiceprezes i partner PricewaterhouseCoopers

To dobrze, że rząd przyjął program prywatyzacji na cztery lata. Przez ostatnie dwa lata mieliśmy do czynienia z programem konserwacji państwowej gospodarki. Ważne jest to, że minister skarbu ma poparcie premiera, bo powrót do procesów prywatyzacji zapewne będzie trudny, zważywszy na zaniechania poprzedniego rządu w tej dziedzinie.

Spółki z udziałem skarbu państwa są mniej efektywne, więc prywatyzacja zwiększa efektywność gospodarki. Jeśli uda się sprywatyzować 740 firm, które są objęte planem, zbliżymy się do standardów UE.

Myślę, że wielkie firmy, jak PKN Orlen, Lotos czy KGHM, których zabrakło w planie prywatyzacji, wymagają nowego spojrzenia na ich rozwój i strategię. Dlatego nie spieszyłbym się dziś z ich prywatyzacją.

Wojciech Jasiński, minister skarbu w rządzie PiS

Ten plan prywatyzacji to nawrót do koncepcji liberałów z początków lat 90., żeby wszystko sprzedać. To źle, że obecna ekipa chce sprywatyzować całą energetykę. Nasi sąsiedzi - Niemcy, Czesi czy Francuzi - mają wielkie narodowe firmy energetyczne, a my chcemy wyprzedać całą branżę. Podobnie z bankami. PKO BP, który obecny rząd chce sprzedać, powinien być bankiem narodowym, z większościowym udziałem skarbu państwa. W sytuacji, gdy większość polskich banków należy do obcego kapitału, powinniśmy stworzyć przynajmniej jedną wielką grupę finansową, która miałaby u nas swoją centralę. Jednak po Platformie trudno się spodziewać silnego nadzoru właścicielskiego nad gospodarką.