Żegnajcie, absurdalne paragony

Ministerstwo Finansów opublikowało na swoich stronach internetowych projekt rozporządzenia, który ma rozwiązać problem przechowywania przez sklepy setek ton paragonów fiskalnych.

Pan Roman prowadzi sklep spożywczy w Lublinie. Kiedy klient kupuje u niego batona, musi tę transakcję zapisać cztery razy. Raz na paragonie, który wręcza klientowi. Drugi raz na papierowej rolce w kasie. Trzeci - w elektronicznej pamięci kasy, a czwarty raz wieczorem, kiedy sporządza raport fiskalny.

Zadrukowane rolki - zwykle dziesięć - niesie do specjalnie w tym celu wynajmowanego pokoju o powierzchni 20 m kw. Pomieszczenie jest już wypełnione w trzech czwartych. Zgodnie z ordynacją podatkową pan Roman musi trzymać rolki przez pięć lat.

- Tyle że dane są drukowane na papierze termoczułym i blakną po sześciu miesiącach - opowiada sklepikarz.

Blaknące paragony to zmora polskiego handlu. Prawo nakazuje sprzedawcom (ze sklepów, restauracji, stacji benzynowych) przechowywać rolki z paragonami z kas fiskalnych przez pięć lat do kontroli skarbowej. Nie dość, że zabierają masę miejsca - w dużej sieci co roku przybywa 200 ton rolek kasowych, które obsługa sklepów pakuje do kartonów po bananach - to jeszcze po kilku miesiącach robią się nieczytelne. W efekcie kontrolerzy z fiskusa każą po raz kolejny wydrukować kwit z kasy fiskalnej, bo dane są w jej pamięci.

Teoretycznie nawet teraz duże sklepy mogłyby zapisywać dane z paragonów w postaci elektronicznej. Zgodnie z ciągle obowiązującym rozporządzeniem resortu trzeba by to było robić w czasie rzeczywistym - jednocześnie na paragonie dla klienta, jak i elektronicznym nośniku. To wymaga od sklepów gigantycznych inwestycji w systemy informatyczne.

- Musielibyśmy wymienić drukarki kasowe we wszystkich sklepach i połączyć je w ramach ogólnokrajowej sieci - opowiada Przemysław Skory z sieci Tesco. - System byłby niebezpieczny, bo każda z tysięcy kas byłaby potencjalnie słabym punktem zagrażającym obowiązkowi rejestrowania wszystkich transakcji. Przy takiej ilości przewodów i kas coś musiałoby się posypać.

O paragonowym absurdzie "Gazeta" napisała dwa lata temu. Walkę o koniec przechowywania paragonów podjęła w końcu sejmowa komisja "Przyjazne państwo". Wiceminister finansów Elżbieta Chojna-Duch kilka dni temu obiecała komisji rozporządzenie, które ułatwi przechowywanie paragonów w postaci elektronicznej.

- Ministerstwo proponuje dwie możliwości. Podatnik - i mały sklep, i duży - może drukować sobie paragony albo przechowywać je w postaci elektronicznej. Musi tylko raz dziennie dane z kasy przekopiować na twardy dysk. Jak sklep jest całodobowy, przekopiuje o 24. Jak jest krócej otwarty, to w ciągu godziny od zamknięcia sklepu - opowiada szef komisji Janusz Palikot (PO).

Co na to sklepy? Na "elektroniczne" paragony wstępnie chce się przerzucić Real. Mniej euforyczny jest Skory z Tesco. - Kluczowe będą szczegółowe postanowienia nowych regulacji. Dopiero kiedy je poznamy, możliwe będzie odniesienie do możliwości jego wprowadzenia w życie od strony technicznej. Mówimy przecież o tysiącach kas fiskalnych - twierdzi przedstawiciel Tesco.

Teraz projekt rozporządzenia, który na stronie resortu finansów jest od piątku, trafi do uzgodnień międzyresortowych.

***

Czekamy na Wasze opinie: listydogazety@gazeta.pl