Prokom wygrał, ale miał kłopoty

Koszykarze Prokomu Trefl Sopot nie bez kłopotów wygrali pierwszy mecz play-off z AZS Koszalin. - Byliśmy blisko, choć to my cały czas goniliśmy - zauważył trener AZS Dariusz Szczubiał.

Kiedy do końca meczu były 4 minuty i 29 sekund, za trzy punkty trafił Phil Goss i Prokom prowadził tylko 73:68. Trener drużyny z Sopotu Tomas Pacesas natychmiast poprosił o czas. To pomogło, bo już w następnej akcji trafił Filip Dylewicz, był jeszcze faulowany i wykorzystał rzut wolny.

Wydawało się, że po tym zagraniu Prokom odzyska kontrolę nad meczem, ale zespół z Koszalina walczył. Znów za trzy trafił Goss i znów był niepokój. Tym razem odpowiedział Milan Gurović, który skończył akcję efektownym wsadem, ale zaledwie 10 sekund później Koszalin znów trafił z dystansu - tym razem George Reese. Do końca meczu były wtedy niecałe dwie minuty, gospodarze prowadzili tylko 78:74.

Kolejne punkty zdobył Tomas Masiulis, ale potem Litwin spudłował potem trzy rzuty wolne z rzędu. Dzięki temu AZS wciąż miał szansę na sensacyjną wygraną, ale jej nie wykorzystał. Przestał trafiać za trzy punkty, a kiedy 33 sekundy przed końcem dwa rzuty wolne wykorzystał Donatas Slanina i Prokom prowadził 82:74, było po meczu.

Bohaterami spotkania byli Gurović, Slanina, ale przede wszystkim Dylewicz. Skrzydłowy Prokomu rzucił 12 punktów, ale miał też 19 zbiórek. Już w pierwszej połowie zanosiło się zresztą na rewelacyjny wynik, bo Dylewicz miał 10 zbiórek już w 11. minucie, a do przerwy uzbierał ich 13. - Mam nadzieję, że taką formę utrzymam przez cały play-off - powiedział po meczu Dylewicz.

Dariusz Szczubiał, trener AZS: - Chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony i nawet nam się to udało. Byliśmy blisko, choć trzeba przyznać, że to my cały czas goniliśmy.

Pacesas: - AZS ma dobry, nieobliczalny zespół, a poza tym był dobrze przygotowany do gry z nami. Ciężko ostatnio trenowaliśmy i spodziewałem się, że w pierwszych meczach tak to może wyglądać. Momentami spóźnialiśmy się w obronie, mogliśmy grać dużo lepiej, ale już niedługo dojdziemy do siebie.

Ważnym momentem było zejście Jeffa Nordgaarda. Były koszykarz Prokomu, który jeszcze w poprzednim sezonie zdobywał z drużyną z Sopotu mistrzostwo Polski, już w 30. minucie miał pięć fauli. Ostatni faul to przewinienie techniczne, za dyskusję z sędziami. Nordgaard grał dobrze, do momentu zejścia był najskuteczniejszym graczem swojej drużyny. Zresztą później już nikt nie rzucił więcej niż 15 punktów.

W Prokomie nie zagrali Pape Sow i Igor Milicić. Sow jest chory, próbował się wczoraj rozgrzewać, ale potem poszedł do szatni się przebrać. Milicić od kilku tygodni narzeka na drobne urazy.

W pierwszej rundzie play-off gra się do trzech zwycięstw. W czwartek o godz. 18 drugi mecz tych drużyn, także w Hali 100-lecia w Sopocie.

Prokom Trefl Sopot - AZS Koszalin 82:74. Kwarty: 27:24, 18:17, 24:19, 13:14. Prokom: Gurović 22 (3), Slanina 18 (1), Dylewicz 12, Stanojević 12, Shakur 6 (1) oraz Roszyk 5 (1), Kisner 3 (1), Masiulis 2, Serapinas 2. AZS: Nordgaard 15 (2), Thompson 15 (2), Reese 15 (2), Goss 8 (2), Bacik 7 oraz Burns 8 (1), Korszuk 2, Arabas 2, Łuszczewski 2.

Stan rywalizacji: 1:0.