Abp Abel: Zaprosili nas, ale nas nie chciano

- Myślę, że to celowe zachowanie, skoro z nazwiska przedstawiono wszystkich duchownych grekokatolickich, a żadnego z Kościoła prawosławnego - mówi abp Abel, zwierzchnik prawosławnej diecezji lubelsko - chełmskiej komentując incydent w Pałacu Prezydenckim.

- Skoro nas zaproszono, a tak naprawdę nas nie chciano, to musieliśmy wyjść z Pałacu. To nietakt ze strony Kancelarii Prezydenta. Ma ona przecież cały sztab ludzi, którzy znają się na protokole dyplomatycznym. Byłem w Pałacu Prezydenckim kilkanaście razy, ale teraz panuje tam straszny bałagan - uważa prawosławny hierarcha.

Myślę, że zachowanie urzędnika było celowe, ponieważ wszystkich przedstawicieli Kościoła grekokatolickiego przedstawiono z imienia i nazwiska. W dodatku to nie pierwszy taki incydent. Do podobnego zdarzenia doszło w czasie obchodów rocznicy akcji "Wisła". Uważam także, że to ogromna niezręczność wobec prezydenta Wiktora Juszczenki. Było to uwłaczające i obraźliwe, skoro prezydent Juszczenko utożsamia się z Kościołem prawosławnym. Zwracam też uwagę, że Kościół grekokatolicki jest na Ukrainie w mniejszości - mówi abp Abel.