Piekielna szybkość BMW w... pit lane

57,977 sekundy. Tylko tyle zajęły łącznie Nickowi Heidfeldowi jego oba pit stopy podczas Grand Prix Bahrajnu w zeszły weekend. Żadna inna ekipa w boksie nie radziła sobie tak szybko, co BMW Sauber.

BMW ma też na koncie najkrótszy pobyt w pit lane w GP Australii i GP Malezji. Jak się okazało, nie był to przypadek, co serwisanci udowodnili w Bahrajnie.

Drugi zjazd Heidfelda, zaraz przed samym końcem wyścigu, był najkrótszym ze wszystkich. Włączając wjazd i wyjazd z pit lane, Niemiec stracił jedyne 27,678 sekundy. Łączny czas obu pit stopów także był rekordowy.

Robert Kubica zna sekret sukcesu zespołu: - Każdy pit stop to jeden z najważniejszych momentów podczas wyścigu F1. Cała załoga musi ze sobą bezbłędnie współpracować. Dla nas, kierowców, ważne jest, żeby zahamować tak późno, jak to tylko możliwe i zatrzymać się dokładnie w wyznaczonym miejscu - wyjaśnia Kubica. - Dzięki temu mechanicy nie muszą w ogóle ruszać się przed rozpoczęciem postoju. Jest to najważniejsze w przypadku osoby odpowiadającej za tankowanie. Nawet jeśli musi przenieść ten ciężki wąż tylko o jeden krok w lewo czy w prawo, i tak stracimy sporo czasu - tłumaczy Polak. - Mechanicy spędzają naprawdę dużo czasu trenując postoje - mówi dalej Kubica. - Jakkolwiek, teoretycznie, postoje mogłyby być jeszcze krótsze. FIA ustala jednak najwyższą dozwoloną prędkość przepływu paliwa. To daje pewien zapas ekipie od opon, jako że ich wymiana zazwyczaj trwa krócej niż dotankowanie. Ilość paliwa w zasadzie określa czas trwania postoju - kończy kierowca i dodaje jeszcze: - Dobrze, gdy stoi za tobą tak dobrze zgrana drużyna, jak nasza.